No cóż Duchu, każdy rozkminia gierkę na swój sposób. Dla mnie władanie dużą armią jest cool i tyle. Chciałbym kiedyś ujrzeć w KaM warsztat machin oblężniczych, ale praktyczny brak brak murów obronnych w grze to inna sprawa.
Michailoff pisze:Ja tylko chatę rybaka, ale i tak bardzo, BARDZO rzadko. Ratusza i warsztatu wojennego nigdy nie robię, bo one robią armię. A tej nigdy nie robię .
Więc tracisz całą przyjemność z gry
A wracając do tematu: proste że TPR jest łatwiejsze. Ryby rozwiązują wiele problemów ekonomicznych, a balisty militarnych.
Nie tracę całej przyjemności z gry . Dla mnie przechodzenie KaM moim sposobem jest o wiele, wiele trudniejsze, ale daje to dużo satysfakcji . Ja ukończyłem (jako jeden z nielicznych fanów KaM) wszystkie misje bez produkcji wojska (wszystko z TSK i TPR oraz to, co powstało z TNL (The New Lands - kampania Dark Lorda)). Wśród tych misji znajdują się prawdziwie trudne misje (jak 8, 11, 20 TSK; 4, 9, 14 TPR; 5, 7, 10, 11, 12, 14 TNL). Nie liczę godzin spędzonych nad rozpracowywaniem tych misji - było tego sporo. Mnóstwo krwi przelałem w misjach taktycznych (zwłaszcza TNL - poziom trudności misji 8 jest za duży dla nawet zaawansowanych).
Wypada tylko pogratulować, szczególnie że TNL jest trudniejsze od oryginalnych kampanii. Sam też miałem radochę z rozwalania wroga początkowym wojskiem, ale potem odnalazłem frajdę w formowaniu armii Teraz uważam, że gierka traci sens jeśli stosujemy taktykę wywabiania. Każdy ma prawo rozkminiać to na swój sposób.
Hmm... jakoś nie mogę uwierzyć, Michailoffie, że udało Ci się przejść misję 4 TPR początkowym wojskiem... Sam próbowałem różnych forteli, ale nie udało mi się w ten sposób pokonać nawet jednego z 4 wrogów
Edit: Poprawka - jednego mi się udało, ale na następnych było już za mało toporników...
Zozol92 pisze:Hmm... jakoś nie mogę uwierzyć, Michailoffie, że udało Ci się przejść misję 4 TPR początkowym wojskiem... Sam próbowałem różnych forteli, ale nie udało mi się w ten sposób pokonać nawet jednego z 4 wrogów
Edit: Poprawka - jednego mi się udało, ale na następnych było już za mało toporników...
Hmm... Możesz mi jedynie pozazdrościć cierpliwości do tej gry . Sam nad jedną bazą siedziałem chyba ze 3 kwadranse, zanim udało mi się ją obalić. Łączny czas gry, gdybym przeszedł tą misję ciągiem wynosi niecałe 1,5h. W rzeczywistości i tak misję tą przechodzi się dłużej, niż normalnie...
No tak... nie wziąłem pod uwagę cierpliwości - na upartego można przemycić do wroga pojedynczego topornika (często tak robię, więc widzę co się dzieje ) i podbiegać nim po jednym razie do spichrza (cios - ucieczka, cios - ucieczka ). Ale na coś takiego, chyba każdemu szkoda czasu
Zozol92 pisze:No tak... nie wziąłem pod uwagę cierpliwości - na upartego można przemycić do wroga pojedynczego topornika (często tak robię, więc widzę co się dzieje ) i podbiegać nim po jednym razie do spichrza (cios - ucieczka, cios - ucieczka ). Ale na coś takiego, chyba każdemu szkoda czasu
HA! Nawet nie przeszło pewnie ci to przez myśl, że misję tą mogłem ukończyć starym, dobrym sposobem wywabiania . Zdaje mi się, że wszystkie misje w KaM zostały tak zaprojektowane przez twórców, żeby można było te misje przejść początkowym wojskiem (co czasem jest prościutkie, a czasem wręcz niewykonalne). Ogólnie rzeczy takie przechodzi się, grając w wersję TPR 1.58 SR2. I ja przeszedłem te misję właśnie w kampanii TPR .
Nie martw się, moja taktyka nie polegała na tym, że szturmowałem topornikami wieże
Oczywiście, że pomyślałem o wywabianiu, mogę rzec nawet, iż czasem za pomocą katapult zdążę zniszczyć jedną wieżę, nim piechota wroga do nich doczłapie. Ale tak można sobie poradzić z jednym, no ewentualnie dwoma przeciwnikami; ale czterema to chyba mała przesada
Zozol92 pisze:Nie martw się, moja taktyka nie polegała na tym, że szturmowałem topornikami wieże
Oczywiście, że pomyślałem o wywabianiu, mogę rzec nawet, iż czasem za pomocą katapult zdążę zniszczyć jedną wieżę, nim piechota wroga do nich doczłapie. Ale tak można sobie poradzić z jednym, no ewentualnie dwoma przeciwnikami; ale czterema to chyba mała przesada
Da się . Wystarczy przed wywabianiem zapisać i próbować wyciągnąć wroga z norki . Jeśli coś nie pójdzie - zawsze można wczytać i spróbować jeszcze raz. Gdy już wychodzi armia, zapisuję na innym slocie i staram się ją bez strat rozbić. Prędzej, czy później i tak ktoś zdechnie. Kolejność ataku jest taka: Najpierw atakujemy zielonego, albo żółtego na wschodzie. W zależności od tego, co wybraliśmy: Jeśli zielonego, to po jego zniszczeniu bierzemy się za żółtych, a jeśli pierwszy padł pod naszymi toporami i kamykami żółty na wschodzie, to idziemy trochę na północ i rozwalamy tą małą wioseczkę. Dopiero po tym bierzemy się za zielonych. Wielki obóz żółtych pada jako ostatni. Ja wybrałem wariant z zielonymi - i wygrałem, lecz nie bez kłopotów. Ogólnie misja trudniejsza, niż misje z TSK, lecz i nad nią wystarczy posiedzieć i ją rozgryźć .
No no, nieźle... Zawsze najpierw atakuję zielonych. Ale jeśli wsparciem dla naszych dzielnych toporników, są katapulty, to sam ten fakt powoduje chyba, iż straty po naszej stronie są niemożliwe... Wiadomo czemu...