[nowe misje] Alanbach

Tutaj pobierzesz misje stworzone przez innych Fanów gry.

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: kaszub » 01 maja 2012, 19:55

Dzięki Kuba, na Ciebie zawsze można liczyć.
Postąpiłem wg instrukcji, ale że nie ma żadnego wprowadzenia, nie jestem pewien, czy wszystko jest OK.
Zaczynamy na samym południowym zachodzie mapy. Przy brzegu morza są ruiny- najprawdopodobniej wieży. Mam sporą armię: 55 lancarzy, 15 toporników i 12 konnych.
W 2 minucie atakują z północy jeźdźcy.
Daleko, daleko na północnym wschodzie- balista i dwie katapulty zabijają moich poddanych (skąd oni się tam wzięli?).
Ktoś pamięta to jeszcze?

edit 04.05.2012 14:42
The Great Escapade (TGE) 1.
Początek kilka razy trzeba powtórzyć, zanim nie złapie się odpowiedniego ustawienia budynków i oddziałów. Na szybko postawiłem po 2 kamieniołomy i leśniczówki, 4 gospodarstwa i 1 winnicę. Głód około 40 minuty daje się we znaki- 16 lancarzy nie przetrzymało. Gdybym zbudował po 2 młyny i piekarnie, albo chociaż 2 winnice- dało by się z nim radę. Chciałem cofnąć się do save’a z 13 minuty by to zrobić, ale godzina 1:38 po północy skutecznie mnie zniechęciła. Ataki początkowe proste- oczywiście użyłem triku z barbarzyńcami, inaczej byłoby ciężko.
Dobrym sposobem jest wystawienie na wabia 1 jeźdźca przed naszą osadę. Napastnicy idą za nim jak zombi. Gdy nie miałem jeszcze dobrej obrony, ganiałem się tak nawet z 3 jednocześnie oddziałami mieczników dookoła wulkanu w północno zachodniej części wyspy z 10 minut i zrobiłem tam kilka okrążeń, a później podprowadzałem ich pod wieże albo na wysepkę do buntowników. Po około 90 minutach, gdy miałem już wystarczającą ilość łuczników, wszystko stało się prostsze. Wcześniej niestety dość mocno przerzedzono mi armię- 16 niepotrzebnie straconych lancarzy bardzo by się przydało.
2:09 Zniszczyłem zachodnią wysepkę- (wkurzyli mnie kolejnym atakiem) oraz dość mocno przetrzebiłem wschodniego wroga- nie posiada on warowni, więc ma ograniczoną liczbę żołnierzy.
Misja jest męcząca, irytująca, na pewno będzie długa, ale czy trudna? Jak dla kogo.
Miecznicy z wschodniej straży gupi są jak but :D. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy tak wybijać wroga bez praktycznie żadnej reakcji- no bo to, że polezą za 20 łucznikami kawałek i staną- to nic. Kusznicy to samo- IQ< 68.
2:37 Atakuję bastion i wchodzę do środka. Trzeba iść powoli i ostrożnie.
3:24 Połowa twierdzy jest moja, zaglądam dalej? O ho ho, ilu ich jeszcze jest- kocą się czy cuś? :D Za każdym załomem wróg. Zdecydowanie jestem zmęczony&#8230;
reszta jutro, idę spać.

Z nowym dniem- nowe siły. Trzeba iść wolno, zmieniać szyk, bo ciasno w środku i oddziały głupieją. Mam ledwo kilku toporników osłony, jeszcze z plutonu początkowego, a za nimi około 30 łuczników- trzeba będzie powiększyć trochę armię.
Ostatnie duże zgrupowanie wojsk nieprzyjaciela łatwo rozbiłem, zburzyłem kilka wież, machin obronnych i wykończyłem resztki armii wroga. Zostały ostatnie zabudowania.
To już jest koniec. Pierwsza misja przeszła do historii.
Czas 4:14. Statystyka: utraconych- 123, pokonanych- 1245.
Jak już wspomniałem misja nie najłatwiejsza, ale nie demonizujmy&#8211; do przejścia i to w znacznie lepszym tempie. Zdecydowanie większe problemy sprawiała mi oryginalna kampania TSK jakieś 12 lat temu :).
Acha- nie miałem (prawie) żadnych bugów- misja idealna.

edit 09.05.2012 11:03
TGE 3
Dłuższą chwilę zastanawiałem się jak mam jeźdźcem pokonać 3 barbarzyńców, aż w końcu wpadłem na to, że wcale nie muszę. Po poznaniu labiryntu ukończenie jest banalne.
Czas 0:09

edit 26.05.2012 13:25
TGE 2
Długo nie mogłem się do niej zabrać, a okazało się, że jest chyba najciekawszą misją kampanii.
Urozmaicony teren, niedostępna górska kryjówka wroga z prowadzącym do niej wąwozem, a wcześniej przejściem po wysepkach są mocnym akcentem misji.
Trudny do standardowego odparcia atak w 43 minucie (nawet z pomocą wież) powoduje, iż trzeba poświęcić kilku żołnierzy, by część sił wroga się wycofała. Po wyszkoleniu 32 łuczników, bezproblemowo (ale na raty) rozbijam siły zachodniego przeciwnika, irytując jednocześnie łucznikiem środkowego.
Dalej wróg centralny, a na końcu wschodni.
Technika taka jak zwykle- wyciąganie łucznikiem. Misja prosta pod warunkiem zachowania ostrożności i powolnego tempa. Przyspieszenie jest możliwe, ale wiąże się z dużo większym ryzykiem porażki i większymi stratami.
Czas 2:59. Statystyka: utraconych- 73, pokonanych- 736.

Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: kaszub » 06 cze 2012, 10:09

TGE 4
Zaczynamy na niby statku- a może to pirs portowy. Dosyć topornie wykonany, ale widocznie lepiej się nie da.
Ruszamy w drogę. Budowanie raczej się przeciągnie z uwagi na to, że mamy kawał drogi do spichrza- warto więc ruszyć wojsko od razu do boju.
Jako że wcześniej połaziłem po terenie i poznałem miejsce stacjonowania przeciwnika, udaję się w jego kierunku.
Mimo łuczników w armii- wywabiam dwoma pikinierami (sam nie wiem czemu- dopiero teraz to zauważyłem). Na pierwszy rzut do piachu idzie pluton lancarzy, następnie pikinierzy, potem 15 lekkich konnych- na razie bez strat- 1 balista szalenie ułatwia walkę.
No i najtrudniejsze- 15 ciężkich jeźdźców.
Powtórzyłem bitwę tylko raz- przy okazji kilkunastu, czy kilkudziesięciu łucznikom też się dostało- zostało mi 3 łuczników, 3 pikinierów i balista.
Z ciekawości i na luzie poszedłem dalej, zburzyłem 2 wieże, spichrz, szkołę, gospodę i warownię. Za nimi jak okiem sięgnąć wojska nieprzyjaciela. Co zrobić?
Pozostaje tylko jedno- wycofać się.
A może nie?
Pikinierem przemykam się tuż obok oddziałów wroga na samą północ. Łucznikami atakuję barbarzyńców. Ruszają do akcji, a na ich miejsce przychodzi drugi oddział z północy. Stoją razem i nie mogą się ustawić. Pikinierem burzę spichrz- nikt mnie nie atakuje.
Hasta la vista, baby- misja wygrana.

Powtórzę jeszcze raz- 4 misja Alanbacha wygrana wojskiem początkowym.
Oczywiście trzeba będzie poczekać, aż wroga armia umrze z głodu.
Czas 1:23. Statystyka: utraconych- 17, pokonanych- 135.

Tym razem jednak Alanbach czegoś nie dopilnował- możliwości zagłodzenia wroga- źle rozmieścił wojsko pozwalając przedrzeć się na północ. A nawet specjalnie się nie starałem. Chciałem tylko sprawdzić jak wygląda nieprzyjacielskie miasto, by ustalić odpowiednią taktykę.
Ale nie skorzystać z okazji, to grzech byłby :D.
Odniosłem wrażenie, że w północnym spichrzu jest za mało żarcia- przed upływem 2 godzin już go brakuje.
No i jeszcze jedno. Tylko 1 warownia, w dodatku łatwa do zniszczenia (barbarzyńcy nie reagują, mimo iż są o rzut beretem) powoduje, że nawet jakby nie udało się zburzyć północnego spichrza, zwycięstwo byłoby proste- oddział po oddziale wyciągałbym pod, powiedzmy 10 wież w mojej wiosce- kwestia czasu (bez szkolenia wojska).
Tak nawiasem mówiąc, te nowe niby &#8222;budynki&#8221; są do&#8230; pupy.

Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: kaszub » 03 lip 2012, 20:12

TGE 5.
Spora armia na początek, ale i groźny atak w pierwszych kilkunastu minutach. Nie ma szans na odparcie go przy małych stratach, wysłałem więc na śmierć kilku lancarzy. Trzy plutony konnicy zawróciły po zabiciu ich, a z resztą jakoś się uporałem. Cztery wieże mocno pomagają przy ponawianych najazdach, a gdy miałem 18 łuczników poradziłem już sobie z ciężkim atakiem dużych sił nieprzyjaciela w 76 minucie. Po zbudowaniu 5 balist inicjatywa przeszła na mnie.
1:49 Rozbijam bez strat słabą dość obronę wschodniego posterunku i burzę 2 wieże.
Idę dalej. Stoję w końcu przed miastem nieprzyjaciela. Obronę ma nieliczną- szybko pada ona pod ciosami mojego wojska.
2:09 Wchodzę do środka- sporo wież do zburzenia.
Usytuowanie niektórych budynków nie do końca przemyślane- no bo po co 14 chatek rybaka w środku miasta, z dala od wody?
I wreszcie twierdza wroga. Iść ostrożnie trzeba, gdyż na murach aż roi się od machin obronnych. Lecz co to? Moi łucznicy mają zasięg większy niż stojące dużo wyżej balisty? Cóż, nie będziemy narzekać, tylko rozwalimy je co do sztuki.
2:30 Atak na twierdzę.
Moje oddziały:
balisty- 12, 8, 6, 4;
łucznicy- 12, 12, 6;
pikinierzy (wojsko początkowe)- 6, 4.
Armia broniąca nie miała najmniejszych szans.
Czas: 2:41. Statystyka: utraconych- 24, pokonanych- 539.

Kampania w sumie niezła, kilka ciekawych pomysłów (chociaż nowe niby budynki nie przypadły mi do gustu), ale pogłoski o jej trudności są mocno przesadzone :D.
Powiedziałbym wręcz, że jest za łatwa.
Większość misji na pewno da się ukończyć szybciej, lecz na razie nie przeze mnie- jakoś mi się nie chce.
Tak z ciekawości: w dalszym ciągu nie wiem, skąd w pierwszej misji wzięli się kusznicy na murach za twierdzą i samotne wieże obsadzone rekrutami?

Awatar użytkownika
Luki
Użytkownik Forum
Posty: 470
Rejestracja: 23 lut 2006, 22:35
Lokalizacja: Wawa

Post autor: Luki » 03 lip 2012, 21:07

Bez balist spróbuj. Sam nie grałem, ale jak widzę, że używa ktoś balist i mówi, że za łatwa, to mam tylko uśmieszek na ustach. Ja nie uznaje maszyn w KAM. Jak sam przechodziłem Kampanie kiedyś TSK początkowym wojem tylko, nawet wież nie budowałem( ich też nie lubię). Machiny psują tę grę, dlatego z radością przyjąłem fakt, że w RMKu ich nie ma.

Trochę offtop, ale to było silniejsze ode mnie :wink:

Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: kaszub » 03 lip 2012, 21:40

Gdy ktoś, kiedyś pisał, żebym spróbował kampanii Alanbacha, bo na pewno sprawi mi trudność, to nie mówił- z balistami czy bez. Więc twierdzę nadal, że jest łatwo.
W misjach przechodzonych na czas, są tylko 2 kategorie:
1. wojskiem początkowym,
2. ze szkoleniem jednostek, do których zaliczają się również balisty.
Nie widzę sensu utrudniać sobie misję, kiedy i tak czas nie będzie inaczej zapisany.
Ale bardzo proszę, zamiast 18 balist- 48 kuszników- podobna siła ognia jest i w podobnym tempie, bez większych trudności misja ukończona.
A tak w ogóle, skoro masz uśmieszek na ustach, spróbuj pobić któryś mój rekord z dowolnej kampanii- będziemy mogli wtedy pogadać, co jest łatwe, a co trudne :D.
Luki pisze: Sam nie grałem
:D

Awatar użytkownika
Luki
Użytkownik Forum
Posty: 470
Rejestracja: 23 lut 2006, 22:35
Lokalizacja: Wawa

Post autor: Luki » 03 lip 2012, 22:42

Nie neguje twych rekordów. I nie zamierzam ich bić, bo taka gra mnie przestała pasjonować jakieś 4-5 lat temu. A Balistami się nie splamiłem już od dawna(duma!). 48 kuszników i tak wypadnie gorzej w walce- Balisty to przegięte wynalazki nie pasujące do KAM. Równie dobrze mogliby dać amerykańskich Marines :D Aktualnie grywam tylko w RMKa i tylko przez sieć- i mam sukcesy, które mnie zadowalają :)

Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: kaszub » 03 lip 2012, 23:05

No i gra gitara.
Każdy ma coś, co lubi.
Nie widzę jednak powodu do dumy z nieużywania balist- równie dobrze można przyjać założenie, że szkolimy tylko żołdaków, a reszty nie, bo są za silni.
Ale OK. Pax.
Luki pisze:mam sukcesy, które mnie zadowalają :)
Z tego co widzę, pokonałeś Dark Lorda. Gratulacje!

Przypomniało mi się, że TGE 4 powtórzyłem trochę szybciej niedawno- oczywiście wojskiem początkowym.

Kolejność taka sama jak wcześniej, ale teraz się spieszę. Rekruci wroga nie zdążyli dojść do wież, a więc i burzyć ich nie trzeba.
Z tej gonitwy zapomniałem odpowiednio wcześnie zbudować gospodę i cywile mi padli oraz nienakarmieni łucznicy.
Ale co tam- c&#8217;est la vie.
Czas 0:41. Statystyka: utraconych- 24, pokonanych- 131.

Awatar użytkownika
Piko
Użytkownik Forum
Posty: 291
Rejestracja: 27 gru 2011, 09:09

Post autor: Piko » 04 lip 2012, 10:09

Gdyby gra multiplayer była podobna do singleplayera, to zdecydowanie byłbyś graczem #1 w KaM Remake, kaszub. :P
ObrazekObrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Florek
Użytkownik Forum
Posty: 168
Rejestracja: 08 sty 2011, 21:47
Lokalizacja: Częstochowa

Post autor: Florek » 04 lip 2012, 10:23

Gdyby przyjąć, że przeciwnicy zachowywali by się równie bezmyślnie jak komputer to owszem.

Awatar użytkownika
Piko
Użytkownik Forum
Posty: 291
Rejestracja: 27 gru 2011, 09:09

Post autor: Piko » 04 lip 2012, 14:28

Florek pisze:Gdyby przyjąć, że przeciwnicy zachowywali by się równie bezmyślnie jak komputer to owszem.
Dlatego napisałem, że kaszub byłby graczem #1 "gdyby gra multiplayer była podobna do singleplayera". ;)
ObrazekObrazek
Obrazek

ODPOWIEDZ