(wydzielony) Jak umierać z twarzą :)

Wszystko o KaM Remake - opinie, znalezione bugi, propozycje, mapy...

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

(wydzielony) Jak umierać z twarzą :)

Post autor: Kheli »

Taki gracz ma zwykłego pecha. Co robić? Bronić własnych terenów przed niepożądanym okiem przeciwnika. I to od samego początku. Budowniczy to nie wojsko, można nimi iść gdzie bądź. Jeśli ktoś nadinterpretuje czas pokoju, to niech nie stawia wież i będzie po krzyku. Wiele pozornych reguł można na swój sposób obejść. A to podkreśla jedynie zaradność gracza jednego ponad drugim. Ciągniecie drogi ku miastu przeciwnika, ażeby na jego włościach coś zbudować jest świństwem, ale... to nawet lepiej. Już o tym pisałem. Trzeba umieć sobie radzić, a nie narzekać jak stara baba, która nie może się ruszyć z miejsca, bo ma wrzody na całym ciele. Od początku do końca ustawiona gra jest irytująca. A nakładając kaganiec na innych graczy, by nie robili wyraźnie tego i owego jest czystą farsą. Po to dostało się wiele możliwości, by korzystać z całego ich kolorytu. Jeśli się komuś nie podoba to trudno - każda gra ma swoje dobre i złe strony. Taki gracz powinien zaakceptować te złe, które są mu nie w smak, jeżeli ma być kiedykolwiek w przyszłości graczem dojrzałym i odbieranym poważnie. Bo na chwilę obecną jest tylko niezaradną w życiu zrzędą. Niech więc jeszcze poćwiczy zanim zabierze się za jakąś rozgrywkę z kimkolwiek.
Ostatnio zmieniony 23 gru 2012, 16:14 przez Kheli, łącznie zmieniany 1 raz.
danio
Użytkownik Forum
Posty: 87
Rejestracja: 07 lip 2012, 22:58

Post autor: danio »

@Kheli. Wolę żeby mi taki gracz zwiedził miasto niż uciekł po jednej czy dwóch bitwach tak zwany KHELQUIT zrobił, bo mu się nie opłaca jedzenia robić i grać dalej.
Ja naprawdę dużo widziałem na grach sieciowych, ale nie wszystko musi być piętnowane, ale khelquit będzie, bo to jest dla mnie zachowanie jak noob.
Ja wyszedłem z gry 2 razy w ciągu roku , ale wszyscy gracze wiedzieli i miałem wtedy pilne sprawy do załatwienia. Ale zawsze jak mogę walczę do końca, nieraz wygrywając.
Ostatnio zmieniony 22 gru 2012, 21:41 przez danio, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Florek
Użytkownik Forum
Posty: 168
Rejestracja: 08 sty 2011, 21:47
Lokalizacja: Częstochowa

Post autor: Florek »

Kheli pisze:Taki gracz ma zwykłego pecha. Co robić? Bronić własnych terenów przed niepożądanym okiem przeciwnika. I to od samego początku. Budowniczy to nie wojsko, można nimi iść gdzie bądź. Jeśli ktoś nadinterpretuje czas pokoju, to niech nie stawia wież i będzie po krzyku. Wiele pozornych reguł można na swój sposób obejść. A to podkreśla jedynie zaradność gracza jednego ponad drugim. Ciągniecie drogi ku miastu przeciwnika, ażeby na jego włościach coś zbudować jest świństwem, ale... to nawet lepiej. Już o tym pisałem. Trzeba umieć sobie radzić, a nie narzekać jak stara baba, która nie może się ruszyć z miejsca, bo ma wrzody na całym ciele. Od początku do końca ustawiona gra jest irytująca. A nakładając kaganiec na innych graczy, by nie robili wyraźnie tego i owego jest czystą farsą. Po to dostało się wiele możliwości, by korzystać z całego ich kolorytu. Jeśli się komuś nie podoba to trudno - każda gra ma swoje dobre i złe strony. Taki gracz powinien zaakceptować te złe, które są mu nie w smak, jeżeli ma być kiedykolwiek w przyszłości graczem dojrzałym i odbieranym poważnie. Bo na chwilę obecną jest tylko niezaradną w życiu zrzędą. Niech więc jeszcze poćwiczy zanim zabierze się za jakąś rozgrywkę z kimkolwiek.
Boże, jaka ślepa postawa!
kuba11100
Administrator Forum 
Administrator Forum 
Posty: 1664
Rejestracja: 18 sie 2008, 13:57
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: kuba11100 »

Kheli pisze:Trzeba umieć sobie radzić, a nie narzekać jak stara baba, która nie może się ruszyć z miejsca, bo ma wrzody na całym ciele.
Albo powiedzieć "chrzanić to" i wcisnąć Alt+F4, wcześniej burząc ważne budynki...
Kheli pisze:Taki gracz powinien zaakceptować te złe, które są mu nie w smak, jeżeli ma być kiedykolwiek w przyszłości graczem dojrzałym i odbieranym poważnie. Bo na chwilę obecną jest tylko niezaradną w życiu zrzędą.
Jak wyżej.
Wokół społeczności wielu gier sieciowych powstała niezliczona ilość niestandardowych zasad i naprawdę nie wiem, co w tym złego.
Nie rozumiem też, po co ta wzmianka o dojrzałości i powadze - raczej postawa "to jest gupie, ma być tak, jak ja chcę" świadczy o niedojrzałości.
Kheli pisze:Po to dostało się wiele możliwości, by korzystać z całego ich kolorytu.
No to czekamy na odkrycie większego buga :)
dammul pisze:KHELQUIT
Nowe słowo do KaM-owego żargonu :P
Pozdrawiam,
kuba11100

Strefa KaMMirror misji
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Kheli »

kuba11100 pisze:
Kheli pisze:Trzeba umieć sobie radzić, a nie narzekać jak stara baba, która nie może się ruszyć z miejsca, bo ma wrzody na całym ciele.
Albo powiedzieć "chrzanić to" i wcisnąć Alt+F4, wcześniej burząc ważne budynki...
Trzy osoby uznały mnie za hipokrytę. :P Świat się kończy!
Ja przynajmniej ostrzegam przed działaniami, żeby nie było niespodzianek. :D Czasami nawet w połowie rozgrywki. Walkower to odejście z twarzą z tego świata. :> Choć można to robić na wiele sposobów, jak chociażby celowym zamorzeniem poddanych. Kubie zaś szczególnie przypadło do gustu wybijanie jak muchy zepchniętych na krawędź mapy żołnierzy, czym łatwo się podbija staty. :>
kuba11100
Administrator Forum 
Administrator Forum 
Posty: 1664
Rejestracja: 18 sie 2008, 13:57
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: kuba11100 »

Kheli pisze:Kubie zaś szczególnie przypadło do gustu wybijanie jak muchy zepchniętych na krawędź mapy żołnierzy, czym łatwo się podbija staty. :>
Burzeniem własnych budynków też nie nabijasz sobie czasem statystyk? :)
Nawiasem to obecne warunki przegranej są moim zdaniem bez sensu, nawet po stracie ważnych budynków pozostała armia mogłaby się jeszcze przydać.
Kheli pisze:Walkower to odejście z twarzą z tego świata. :>
Mylisz walkower z seppuku.
To jest po prostu brak szacunku wobec innych graczy. Ktoś inny traci dobrą godzinę (lub więcej) na bezsensowną grę tylko dlatego, że tchórzysz.
Co innego przegrać po walce do końca, co innego się poddać. Wiele razy miałem okazję się przekonać, że sytuacja wyglądająca na beznadziejną wcale taka nie była.
Pozdrawiam,
kuba11100

Strefa KaMMirror misji
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Kheli »

kuba11100 pisze:To jest po prostu brak szacunku wobec innych graczy. Ktoś inny traci dobrą godzinę (lub więcej) na bezsensowną grę tylko dlatego, że tchórzysz.
To oszczędzenie fatygi i dokonania czystych formalności, kiedy już po ptokach i się ktoś dobiera do budynków. :) Gdy jest w połowie szerzenia pożogi, to mu się pomoże. Oszczędzi to mu czasu, a zarazem wykaże zainteresowanie tej drugiej strony jego niszczycielskim interesem. ^^ Wszak przy burzeniu co dwie głowy to nie jedna. Nie widzę w tym nic niestosownego. Ale że jestem nawiedzony, to już zauważyło na przestrzeni lat wiele osób. :P To nie wyraz tchórzostwa. To walka prawie do końca. Z takim przymrużeniem oka na to prawie. Byleby godzinne zbrojenie się przeciwnika nie poszło na marne i mógł dzielnie wkroczyć na włości przyjęty przez wymarłe miasto. ;) Acz bronione swego czasu. Więc jest docenienie poświęconego czasu, nie widzę problemu. :)
Awatar użytkownika
Majk
Użytkownik Forum
Posty: 9
Rejestracja: 19 lip 2012, 16:09
Lokalizacja: Inowrocław

Post autor: Majk »

Dwa lub trzy razy było tak, że przeciwnik przeszedł przez moje miasto, po czym wyszedł, myśląc, że nie mnie pokonał. Tymczasem ja się odbudowałem (w tym czasie sojusznicy pilnowali mnie) i wróciłem do aktywnej walki.
Fakt, że było to dawno, bo 3-4 miesiące temu (teraz mój standard i umiejętności gry znacznie się polepszyły i przeciwnicy nie są w stanie wejść do miasta:) ), ale nie zmienia to faktu, że usuwanie budynków uważam za durne.

Wyobraźmy sobie sytuację, jakby podczas wojny (realnej oczywiście) po wkroczeniu piechoty wroga do miasta, wioski jej zarządca wysadziłby np.: urząd miasta - po prostu idiotyzm :D
kuba11100
Administrator Forum 
Administrator Forum 
Posty: 1664
Rejestracja: 18 sie 2008, 13:57
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: kuba11100 »

Kheli pisze:To nie wyraz tchórzostwa. To walka prawie do końca.
Nie lubię rzucać hasłami reklamowymi, ale czuję się zmuszony... Prawie robi wielką różnicę.
Nie próbuj już więcej udowadniać, że w ten sposób wyszedłeś z twarzą i walczyłeś do końca, bo cała ta rozgrywka okazała się w dużej mierze stratą czasu.
Majk pisze:Wyobraźmy sobie sytuację, jakby podczas wojny (realnej oczywiście) po wkroczeniu piechoty wroga do miasta, wioski jej zarządca wysadziłby np.: urząd miasta - po prostu idiotyzm :D
Nic dodać, nic ująć.
Pozdrawiam,
kuba11100

Strefa KaMMirror misji
Awatar użytkownika
sado1
Użytkownik Forum
Posty: 108
Rejestracja: 20 lis 2012, 13:11

Post autor: sado1 »

Majk pisze:Wyobraźmy sobie sytuację, jakby podczas wojny (realnej oczywiście) po wkroczeniu piechoty wroga do miasta, wioski jej zarządca wysadziłby np.: urząd miasta - po prostu idiotyzm :D
Ale w wojnie obie strony są raczej przeciwko sobie, a w grze są tylko na czas rozgrywki - jeśli wiem że nie mam żadnych szans na odbudowę (ale żadnych! tzn. rozwalone szkoły, budowlańcy i pomocnicy... albo po prostu wszystkich sojuszników mi wybili) to sam pomagam burzyć. Ale nie wiem co Khel ma na myśli przez uciekanie, i w którym momencie, więc nie będę go jakoś specjalnie bronił.
Zablokowany