[nowe misje] Tora1996

Miejsce dla tematów o misjach, które z różnych powodów nie są już dostępne do pobrania.

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Tora1996
Użytkownik Forum
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2009, 15:45
Lokalizacja: Szczecin

[nowe misje] Tora1996

Post autor: Tora1996 » 22 maja 2009, 17:52

Dodano 2011/12/16 18:36
Na prośbę autora przenoszę temat do kosza.
//kuba11100


Poprzednią kampanię powinno wiele osób pamiętać, ta będzie trochę inna. Jedna misja będzie robiona nie na mojej mapie, lecz na mapie z KaM Remake'a. Dodam: 1 misja będzie nietypowa, nazwałbym "intro" ;)

Fabuła + linki.




***MISJA 1***


Wrzucona będzie 17-18.12.2011r
Mapa: 90%
Skrypt: 95%
Fabuła: 70%



***MISJA 2***

Wrzucona będzie 17-18.12.2011r.
Mapa: 85%
Skrypt: 85%
Fabuła: 50%



***MISJA 3***

Wrzucona będzie - data nieznana
Mapa: 100% (mapa z KaM Remake)
Skrypt: 15%
Fabuła: 0%




***KOLORY W GRZE***
Ty - czerwony

SOJUSZNICY
Brat - żółty

WROGOWIE
Poddani królowi (lud stojący za królem) - zielony
Król - czarny
Syn króla - niebieski

NEUTRALNE*
Barbarzycy i wioski neutralne - brązowy


Jeżeli można, proszę moderatora o pokasowanie wszystkich poniższych postów.
Ostatnio zmieniony 16 gru 2011, 13:30 przez Tora1996, łącznie zmieniany 4 razy.
Pozdrawiam, tora1996.

Awatar użytkownika
PinCheR
Użytkownik Forum
Posty: 256
Rejestracja: 05 cze 2008, 10:38
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: PinCheR » 22 maja 2009, 18:32

zrób kilka screenów i zamieść je na forum to może bardziej zaciekawisz co poniektórych :P
KAMPANIA:

Awatar użytkownika
DeBe
Użytkownik Forum
Posty: 1010
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:37
Lokalizacja: z chipsów Lays

Post autor: DeBe » 22 maja 2009, 19:30

Fabuła EXTRA... Ubaw po pachy:lol: ! Chyba pierwszy raz czytając czyjąś fabułę kampanii parsknąłem śmiechem (seryjnie się roześmiałem). Według mnie nawet tekst Drwala "Obiecałem wam 100 lat pokoju... ale trudno, nie udało mi się" (czy jakoś tak... dokładnie nie pamiętam, a szukać mi się nie chce) nie przebije tego coś Ty tu naskrobał. Zrobię taką krótką interpretację:
Okazało sie, że to już jest ziemia zamieszkana. Twój ojciec w waszym królestwie był królem, wiec tutaj także objął tron.
Nie rozumiem... przybył na jakiś nieznany ląd (Ameryka, może Australia) i od tak został koronowany? Czyżby na plaży przywitało go stadko dzikusów po czym uznało za bóstwo?
Twój brat, zazdrośnik, nie zgadzał sie z tym.
Ach ten łobuz!
Wypedził cie z królestwa, które zbudował były król.
Piszesz o takich głupotach jak: czym się żywił bohater po wypędzeniu... ale już nie napiszesz w jakich okolicznościach został pozbawiony korony. Czyżby bracia się pobili o tron (i to dosłownie)?
Razem z niewielu osobami, które zostały Ci wierne osiedliłeś sie na południu od fortecy. Żywiłeś sie wodą i rybami w pobliskim stawie.
... zbudowałeś domek z drzewek z pobliskiego lasu. Na wiosnę posiałeś marchewkę i ogórki koło domku, kupiłeś kilka świń i już... czym chata bogata! Po kilku latach sprawnego gospodarowania kawałkiem ziemi dorobiłeś się tak ogromnego majątku, że zbudowałeś sobie drugi Camelot i zacząłeś zagrażać swojemu bratu... itd. (brakuje jeszcze "za górami za lasamia..."). To jak... wraz z kilkoma kolegami bohater założył państwo?
Twoi wierni ludzie nocą wkradli sie do spichrza Twojego brata i ukradli różne rzeczy- w tym żywność, budulec itp. Zaczełeś budować własny spichrz, lecz zabrakło Ci budulca. Jego poddani mieli budowniczych, wiec szybko sie rozbudowali.Niestety ty nie posiadałeś ich. Musiałeś natomiast czekać, aż skończą rozbudowe.
I tak od zera do milionera... Nie wiem czy z samych kradzieży desek i kamieni dałoby się stworzyć drugie królestwo. Nie wiem też czemu ale ta cała operacja kojarzy mi się z klockami LEGO i tymi śmiesznymi ludzikami.
Zapadły wybory, kto ma iść ukraść ze spichrza budulec na mój spichrz. wypadło na twojego kumpla. W przebraniu pomocnika, hutnika, cieśly i rebelianta poszli na rabunek. Niestety, zostali oni przyłapani.
To jeden kumpel poszedł w przebraniu pomocnika, hutnika, cieśli i rebelianta...? Mistrz kamuflażu! W ogóle jakie to jest przebranie rebelianta? Wiesz kim jest rebeliant? Bo osobiście nie mam pojęcia jak można się przebrać za buntownika i jeszcze nie wyglądać podejrzanie. To już lepiej jakby się przebrał za złodzieja...
Brat tak bardzo sie wściekł, że wysłał na nas wojska
Dajcie spokój! Od razu wojska wysyłać? Toż to tylko grupka kumpli z osiedla deski ze spichrza podpierniczała... a ten im wojnę wypowiada.
Surowiec pożyczył nam "sąsiad"
To chyba sąsiad z drugiego piętra? Może Goździkowa?
Na nasze szczeście kolejni sie zbuntowali twojemu bratowi (piechurzy z mieczem, pikinierzy, kusznicy i jazda) i przeszli na naszą strone.
To jemu zostali chyba sami "rebelianci"?
Walcz do ostatniego piechura!
Wzruszające...

A teraz na serio: mi ta historia bardziej przypomina kłótnię dwóch braci budujących dwa domki na drzewie. Jeden zbiera swoich kolegów, a drugi robi to samo. Jeden drugiemu deski i gwoździe kradnie. Ot taka zabawa w wojnę. Ciężko jest więc brać na poważnie to co napisałeś.

Awatar użytkownika
Tora1996
Użytkownik Forum
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2009, 15:45
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Tora1996 » 22 maja 2009, 19:46

Sory, w opowiadaniach jestem dobry, ale fabuł pisać nie umiem.

PS jak sie nazywał ten progam, dzieki którenu można odczytywć scr'y?
Pozdrawiam, tora1996.

Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Kheli » 22 maja 2009, 23:42

Tak więc, panie Tora... Jestem niezmiernie uradowany faktem, że wziąwszy się w karby, udało Ci się wydać kolejną misję, trzymając się rad i propozycji, które otrzymałeś od życzliwych użytkowników. Widzę, że postanowiłeś zabrać również się za fabułę. Fabułę będącą właśnie krótkim prosperującym w wątkach opowiadaniem, w których jak sam orzekłeś, jesteś prawdziwie dobry. Postanowiłem zatem przyjrzeć się, cóż można ciekawego wyłapać w tym sporym tekściku Twojego autorstwa. Postanowiłem zatem przedstawić Ci moją subiektywną interpretację oraz pierwsze wrażenia:
Tora1996 pisze: Ty i Twój ojciec wypłyneliście statkiem szykając nowego lądu.
Początek nie jest najgorszy, ponieważ owiani tajemnicą bohaterowie, których wyraźne pokrewieństwo tłumaczy nam fakt ich nierozłączności w scenie akcji (wypływania statkiem), kierują się – a właściwie szykają – niezamieszkanych w moim mniemaniu ziem. Wypłynęli na morski zwiad statkiem, toteż nie powinny znajdować się na nim żadne wojska. Jak dobrze wiadomo, wojska nie pływają statkami, toteż bitwy morskiej z udziałem właśnie statków, bym nie widział w tym, ani innym opowiadaniu. Zaskakujące jest jednak to, iż dwie szlachetnie narodzone osoby potrafią same sterować czymś tak kolosalnym i nie potrzebują załogi, ani zawodowego kapitana, aby łajbą udawać się przed siebie. W Twoim tekście jednak nie szukałbym nich, ani żadnych narzędzi pomagających w nawigacji.
Tora1996 pisze:Rozpetał sie wielki sztorm, a ponieważ byliście już niedaleko noewgo lądu to przybiliście.
Bardzo dziarski obrót akcji, muszę przyznać. Prawdopodobnie główną myślą podczas wielkiego sztormu jest ratowanie życia, a nie ratowanie życia i statku, jakim ruszyli w kierunku lądu, który z kolei nagle ukazał się im (dwuosobowej załodze) na horyzoncie podczas szalejącej pogody. Nie wiem jeszcze, jak znaczące różnice dostrzegasz w sztormie wielkim, a zwykłym, ale przypuszczam, że dowiem się tego w następnej części opowiadania, jak tego rodzaju przeżycie wpłynie na psychikę króla i jego syna. Skoro im samym udało się przybić do brzegu statkiem… ach, jeszcze nie wiem, czy dobili w ogóle do brzegu i czy zrobili to żywi…. Statki przeważnie grzęzną na mieliźnie, chciałem zaznaczyć... więc jeśli była to – dajmy na to – plaża, to zaraz postaram sobie ten banialuk wyobrazić.
Tora1996 pisze:Za wami twój brat też płynął.
Nie wiem za bardzo, kto to był i czyj to brat (mój, króla?) oraz czym płyną (statkiem, łódką, wpław, na desce?) i skąd się nagle wziął w tej części opowiadania, a zabrakło go w zdaniu pierwszym? Po co płynął, co miał na celu i dlaczego oddzielnie, skoro we trzy osoby znacznie raźniej morskie przestworza się podziwia, zaś kierowanie w pojedynkę statkiem może doprowadzić do obłędu. Ale niech będzie. Płyną za nami brat. Sam.
Tora1996 pisze:Okazało sie, że to już jest ziemia zamieszkana.
No proszę. Skaczesz po opowiadaniu, jak kozica po Tatrach. Zwinnie szybko, a jednak nie do końca orientując się, po co to robi. (Wtrącenie: Ziemia zamieszkana. Chyba nie przez ludzi, bo nie sprecyzowałeś. Dla ratowania dalszej części mojego tekstu, załóżmy że ziemia była nie do końca zamieszkana przez gatunek ludzi. Wszak można interpretować to na wiele sposobów). Przed chwilą czytałem o dobrnięciu do lądu, potem ni z muszli, ni z wodorostu pojawił się jakiś brat w wodzie (topielec ożył!), a teraz znowu udało nam się dostać na ziemię i rozejrzeć się po całej wyspie/półwyspie/kontynencie, by ostatecznie wywnioskować, że jesteśmy sami. Sami – we dwóch. Gdy brat dopłynie wreszcie do brzegu, będzie to wyspa bezludna z jednym człowiekiem (płynął oddzielnie, dotrze później). Jeżeli dostali się na jakieś opisane wzniesienie o rozejrzeli się po śladach cywilizacji, to wypadałoby podzielić się z czytelnikiem doświadczeniem wspinaczkowym bohaterów i ich podziwianiu fauny i flory w burzowym klimacie. Tak to już bywa, że gdy sztorm na morzu się pojawia (blisko brzegu), to w tym samym czasie na lądzie spotykamy się z burzą.
Tora1996 pisze:Twój ojciec w waszym królestwie był królem, wiec tutaj także objął tron.
Wsadzenie w eksplorowanie wyspy wątku o dzierżeniu władzy w rękach władcy jest imponującym napomknieniem. Myślę sobie, że jeżeli był królem gdzieś tam za siedmioma morzami dla swego syna i czyjegoś brata, to niezależnie, gdzie się znajdzie, dla nich też zawsze będzie królem. Jest to bardzo odkrywcze i rad jestem, żeś podzielił się z nami tą informacją. Nasze trzy-osobowe królestwo zwane Bajdocją faktycznie może równać się z zagranicznymi mocarstwami, które mogą mieć na swych terenach ludzi może z czterdzieści razy tyle. Zapomniałeś jednak wspomnieć o jego (króla) uzurpacyjnych pobudkach i samozwańczych zapędach. Rozumiem, że dwóch pozostałych bohaterów zmusił do traktowania go samego po królewsku i swoim zwyczajem, objął urząd, stanowisko na ziemi, na której wiosny pewnie całej nie spędził.
Tora1996 pisze:Król na spadkobierce wybrał Ciebie.
W powietrzu dało się poczuć powiew majestatycznej łaski możnego tyrana. Już przeczuwał, że za swoje karygodne rządy zostanie zdetronizowany, następnie zdekapitowany przez plemię miejscowych mrówek? Narzucił pewnie swą władzę samej królowej. Tym zdaniem możliwe, iż chciałeś dowartościować czytelnika i orzec mu, iż król Bajdocji osobiście ogłosił… czytelnika… swoim osobistym następcą i zarazem jedynym prawym dziedzicem bezludnej wyspy i ciuchów, jakie miał na sobie. Teraz, to aż mnie zgroza przeszyła. Nie mogę jednak skryć swego podekscytowania.
Tora1996 pisze:Twój brat, zazdrośnik, nie zgadzał sie z tym.
Osz, to urwis! Istny hultaj! Jak może przejść płazem fakt, że ktoś mu cokolwiek zarzuca. W szóstym zdaniu skonkretyzowałeś, iż brat ów, nie posiadający imienia, jest bratem moim. Nazwę go za to Bratem. Albo jeszcze lepiej – Wielkim Moim Bratem (ileż tytułów). W zasadzie to może nawet zostać: Puszek. Tak więc na wyspie zostałem ja, poczciwy i czcigodny król oraz Puszek. Na miejscu braciszka nie oznajmiałbym gromkiego sprzeciwu możnowładcy.
Tora1996 pisze:Gdy ojciec umarł korona miała należeć do Ciebie.
Brak przecinka? Myślałem, że już w zdaniu poprzednim jasne było, iż to mi będzie się należała korona po śmierci władcy. A tu się okazuje, że dowiaduję się tego faktu dopiero po zgonie wszechpotężnego. Konszachty z królową mrówek na coś się zdały i zapewniłem sobie pewne, choć mikroskopijnego rozmiaru, źródło informacji, które będę wysyłał na przeszpiegi. Król nie lękał się podkreślania swojej władzy nawet w obecności dwóch osób i nosił koronę gdzie tylko się dało, miast na bardziej znaczących ceremoniach. Albo jest to po prostu niepisana korona, jak berło i złote jabłko. Formalne przekazanie władzy, które nie odbiło się jeszcze w królewskich kronikach.
Tora1996 pisze:Brat czekał tylko na te chwile.
... by mi pogratulować. Nie ma nic lepszego, niż kochająca rodzina. Oczekiwał mojej samo-koronacji w dłuższym terminie. Był on jeszcze chwile temu zazdrosny o to, że to nie jemu przyszło poinformować mnie-bohatera o królewskiej woli. Wszystko mi się zaczyna układać w wyobraźni. Jasno i przejrzyście. Jeszcze brakuje berła z patyka, jabłka z kamyka i peleryny z liści, mającej mnie wysztafirować i podkreślić dystyngowane podejście. Tak! Władza dla ludu!
Tora1996 pisze:Wypedził cie z królestwa, które zbudował były król.
I tu już drugi błąd, ponieważ nie zostało użyte odpowiednie słowo. Powinno być: odpędził cię z królestwa. Odpędził. Jak natrętną muchę, packą zrobioną z podeszwy buta. Tym oto kulturalnym i przemyślanym sposobem, czmychnąłem z własnego jedno-osobowego królestwa na drugą stronę plaży, by wybudować mur z piasku i oddzielić się nim od okrutności świata. Zamknśłem się w plażowym bunkrze i wysyłałem kraby na przeszpiegi. Pojawia się w Twym zdaniu mowa o wybudowanym królestwie. Budowa królestwa często przebiega dzięki szerzeniu granic poddaństwa obywateli. A więc nie przez wznoszenie budowli. Tym samym mogę to przeczytać, że poprzednik władca stał się panem bezludnego (jednak zamieszkałego przez inne stworzenia), niescharakteryzowanego i nieopisanego lądu, zaś ja stałem się za sprawą brata-Puszka banitą zdanym na łaskę papug dostarczających ze środka kniei resztki poległych istot (niegdyś żywych, jakby ktoś miał wątpliwości co do mojego toku rozumowania), jak i krabów informujących o posunięciach niegodziwego, acz jeszcze żywego, członka mojej rodziny.
Tora1996 pisze:Razem z niewielu osobami, które zostały Ci wierne osiedliłeś sie na południu od fortecy.
Bardzo możliwe, że osiedliłem się na zachodnim krańcu plaży, która notabene mieści się na południu od prastarego wulkanu. Piaskowa forteca może należeć jeszcze do terenów plaży, zaś Admirał Papug i Szeregowy Krabąszcz byli jedynymi osobami, które podpierały mnie na duchu i postanowiły w mej piaskowej twierdzy zamieszkać. Papug ulokował się na wspartej patyczkami i muszelkami wieży, zaś Krabąszcz objął stanowisko na mosiężnym, miniaturowym moście, wykonanym z kory drzewa, i osłaniał jedyne wejście swoimi szczypcami. Zdając sobie sprawę ze swej niedostępności, jąłem kucając za półmetrowym murem, obmyślać plany w razie odwiedzin Puszka, bądź jego packi z trzewika.
Tora1996 pisze:Żywiłeś sie wodą i rybami w pobliskim stawie.
Dobrze, że sprecyzowałeś, bo już myślałem, że leśna padlina będzie wszystkim, czym żywiłem się ja-główny bohater opowiadania. Rozumiem, że staw jest tu metaforą do pobliskiego bajorka. Jeżeli jednak nie, to ja, Admirał Papug bądź Szeregowy Krabąszcz musielibyśmy robić ekspedycje wgłąb wyspy/półwyspu/kontynentu w celu odnalezienia wyimaginowanego stawu, o którego istnieniu prawdopodobnie poinformował nas wysłannik królowej z mrowiska, a o czym nadzwyczajnie w świecie zapomniałeś wspomnieć. Mógłbyś jeszcze opisać przebieg owego łowienia. Myślę, że i pan(i) papuga i pan krab byliby w stanie sami uporać się z łowieniem ryb. Wszak innych ludzi na wyspie nie było. Jedynie pomoc zwierząt zwanych przeze mnie ludźmi mogła pomóc mi w przetrwaniu na wyspie zamieszkanej przez Puszka, przeze mnie, admirała, szeregowego oraz brygadę mrówek z pobliskiego mrowiska. Dyskretnie wypełniłem luki w opowiadaniu obecnością istot nie-ludzkich (nie podważając dzięki temu niezamieszkanej przez istoty bliżej nieznane, wyspy), które potrafią upodobnić się do gatunku ludzkiego lepiej od wyrodnego brata.
Tora1996 pisze:Pare miesiecy temu kolejni poddani opuścili twierdze.
Aż pare miesięcy. To trochę komplikuje mój scenariusz, ale muszę się dostosować. Tak więc piaskową twierdzę brata musieli opuścić jeszcze nie przedstawieni czytelnikowi osobnicy. Osobnicy nie będący ludźmi, a o których dopiero teraz pojawia się wzmianka. Burzy to nieco moją wizję stanu rzeczy, ale trzeba sobie jakoś wyobrazić. Skoro wiosna nie minęła, odkąd ja, król i Puszek wylądowaliśmy na wyspie, a tu pojawia się ujęcie tego okresu do paru miesięcy, musimy mieć styczność z paradoksem. Ewentualnie nie wypełnieniem okresu pobytu na wyspie żadnymi istotnymi wydarzeniami i skakanie niczym kozica po bardziej znaczących momentach naszego stanu egzystencji. Pare miesięcy temu, czyli zmuszeni jesteśmy wrócić się w przeszłość i to wydarzenie przypisać paru dniom od chwili dotarcia na wyspę/półwysep/kontynent. Sam moment pokonywania sztormu i zbliżaniu do tegoż lądu, nie mogło trwać moim zdaniem nawet pełnego dnia. Zatem wychodzimy na prostą. Tak to bywa nieraz, kiedy czas pobytu na wyspie pojawia się w środku opowiadania. Możemy jednak przyjąć, że skoro wiosna liczy trzy miesiące, to zmieściliśmy się w tych „paru”. Zatem nie muszę dodawać długiej brody do wykreowanego w umyśle wizerunku bohatera opowiadania. Kamień mi spadł z serca. Pozostaje jednak problem przedstawienia poddanych, którzy wysypywali się z twierdzy mojej, Puszka lub królowej mrówek. W przypadku ostatniej propozycji (propozycji, bo nie zostało to ujęte) będzie znacznie prościej. Rety… To chyba jeszcze nie środek opowiadania, a ja już odczuwam zbliżające się apogeum akcji.
Tora1996 pisze:Twoi wierni ludzie nocą wkradli sie do spichrza Twojego brata i ukradli różne rzeczy- w tym żywność, budulec itp. Zaczełeś budować własny spichrz, lecz zabrakło Ci budulca. Jego poddani mieli budowniczych, wiec szybko sie rozbudowali.
Moi wierni ludzie... Czyli mam rozumieć, że Admirał Papug i Szeregowy Krabąszcz. Nie będzie trudno to sobie wyimaginować. Zmemoryzowałem wygląd plaży i piaskowych twierdz, toteż bez problemu te wydarzenie przeniosę na plan. Co może być spichrzem mojego brata? Jeżeli wierzyć krabom-zwiadowcom, może być to piaskowy sejf, zaś w nim zaglomerowane dobra znalezione wgłębi wyspy/półwyspu/kontynentu. Brygada krabów musiała wedrzeć się do twierdzy Puszka i wynieść najprawdopodobniej prowiant. Tak, na pewno prowiant. Po źle postawionym myślniku to podałeś. Budulcem mogą być kilogramy wilgotnego piasku, albo plażowe patyczki, kamyczki, kora i muszelki. Również wyobrażam to sobie, albowiem kraby mogłyby część z tych dóbr przetransportować do mojej fortecy. Bardzo przyjemnie jest władać dziećmi natury. Poddani Puszka (złe-kraby?) wniosły dla niego zatem w podobny sposób twierdzę i rozbudowując piaskowe dzieło sztuki musiało… musiało… musiało wznieść piaskową wieżę i jakąś basztę z muszelek i patyczków. Ja w tym czasie lepiłem z piaskowej papki coś w rodzaju sejfu, by przechowywać w nim pożywienie ze środka wyspy/półwyspu/kontynentu, budulec (muszelki, patyczki, piasek i tym podobne) oraz ryby znalezione w stawie, dzięki pomocy wysłanników królowej mrówek. I wszystko zaczyna się układać!
Tora1996 pisze:Niestety ty nie posiadałeś ich. Musiałeś natomiast czekać, aż skończą rozbudowe.
”Ich”. Logicznie myśląc, pewni chodzi o wznosicieli fortecy Puszka, czyli złe-kraby. Zgadza się zatem. Nie posiadałem złych-krabów, tylko zwykłe kraby i dlatego musiałem czekać, aż złe-kraby wzniosą mur bądź basztę i pomogą moim krabom w rozbudowie swej piaskowej fortecy. Proste! Jak dobrze, że dysponuję dobrą wyobraźnią. Bo niektóre opowiadania jest naprawdę ciężko rozkminić. Tora1996, jesteś prawdziwym geniuszem. Masz jedno z najlepiej napisanych (choć nie do końca pełnych) opowiadań na tym forum. Na razie wszystko sobie potrafię wyobrazić tak, jak to napisałeś. Tylko nie do końca rozumiem, jak to się ma do KaM. Zobaczymy na końcu opowiadania. Tymczasem kolejna część…
Tora1996 pisze:Zapadły wybory, kto ma iść ukraść ze spichrza budulec na mój spichrz.
Przed chwilą wyczytałem, że moje kraby zdołały już dobra wynieść ze spichrza Puszka. Ale zaraz, zaraz… nie jest napisane, z którego spichrza ukraść. Już zaczynałem wątpić w tok mojego rozumowania. Teraz się wyjaśniło. Nie do końca wybudowany sejfo-spichrz z mojej twierdzy musiał mieć wadliwe drzwi i wykraść zawartość (materiały na budowę) musiały pomocne i zawsze wierne kraby, spod eskadry Szeregowego Krabąszcza. Dzięki wydobytemu z niedokończonego spichrza mokremu piaskowi, byłem w stanie z budowniczymi krabami dokończyć swe piaskowe dzieło. Istny magazyn. Tyle skrótów myślowych się tu znalazło, że jestem pełen podziwu, jak ładnie udało mi się do tego dojść.
Tora1996 pisze:wypadło na twojego kumpla
Dosyć potoczne sformułowanie. Kumpla… O jakiego kumpla może chodzić. Pewnie pana Krabąszcza! Tak! To by miało głębszy sens. On jest moim jedynym i prawym przyjacielem, toteż sam osobiście wydobył z nieukończonego piaskowego sejfu-magazynu potrzebne materiały – piasek.
Tora1996 pisze:W przebraniu pomocnika, hutnika, cieśly i rebelianta poszli na rabunek.
To trzeba było całą maskradę zrobić, aby wydobyć piach z mego magazynu? Pan Krabąszcz od początku swojej posługi był mym pomocnikiem, toteż musiał zatem przebrać się za samego siebie, aby wydobyć piasek. Czyli zupełnie tak, jak to mówił DeBe w powyższym poście, prawda? Jeśli chodzi o cieślę... istotnie, cieśla musiał most zwodzony z kory drzewa wykonać (obrobić) i wstawić do fortecy. A budową zajmował się mój pierwszy regent, czyli właśnie Szeregowy Krabąszcz. Czyli on we własnej osobie jako pomocnik i cieśla jął zabierać się do wykradania z mego sejfu nawilżonego piasku. Czy towarzyszyła temu wydarzeniu burza z początku historyjki? Nie jestem przekonany.
Tora1996 pisze:Niestety, zostali oni przyłapani.
Kto został przyłapany? Zdania prowadzą mnie do wniosku, że Szeregowy Krabąszcz. A że zakradał się do mego sejfu przebrany za siebie-pomocnika i siebie-cieślę, musiał mieć rozdwojenie jaźni, co tłumaczy stan rzeczy, iż został przyłapany. Przez kogo? Możliwe, że nie wtajemniczonego jeszcze w akcję Admirała Papuga, który wyglądając krabowych sił zbrojnych z twierdzy wroga, zorientował się, że jakiś nieznany mu osobnik myszkuje przy nie do końca wybudowanym jeszcze sejfie. Ufff…
Tora1996 pisze:Wpedzili ich do "wiezienia".
Kto mógł wpędzić, skoro był to tylko jeden pan Papug? Nie wiem. Ale możliwe, że miałeś na myśli również i mnie, prawowitego króla bezludnej wyspy/półwyspu/kontynentu. Było gdzieś ujęte, które z nich to jest? Bo mi się już czytać nie chce. Zatem Szeregowego Krabąszcza zamknęliśmy w ciemnicy wykonanej z cienkich patyczków, mieszczącej się w okolicy naszej fortecowej fosy. W zagłębieniu, gdyby ktoś był ciekaw detali.
Tora1996 pisze:Brat tak bardzo sie wściekł, że wysłał na nas wojska
Puszek się zbulwersował i chcąc ukarać nas za nieuzasadnione ukaranie Szeregowego Krabąszcza wysłał w stronę mej piaskowej twierdzy zastępy złych-krabów i ślimaków błotnych. Skąd ślimaki? Pojęcia nie mam, ale być może i po plaży pełzają po burzowym okresie.
Tora1996 pisze:W tym samym momencie zakończyliśmy budowe spichrza.
Było to zwieńczeniem całej akcji z pojmaniem przychylnego i wiernego szeregowego i przejęciem jego obowiązków przez Admirała Papuga lub jego zastępcę i następcę, Podporucznika Ślimdziora, zwanego powszechnie Podporucznikiem Ślimem. Najważniejsze, że piaskowy sejfo-magazyn stanął ukończony. Mieliśmy jednak przed murem brygadę ze złych-krabów i ślimaków bojowych.
Tora1996 pisze:Surowiec pożyczył nam "sąsiad".
Surowiec potrzebny nie wiem do czego, ale musiała go nam użyczyć królowa mrówek i jej poddani. Prawdopodobnie była to ściółka leśna, która służyć będzie do zrobienia naturalnych barykad dla ślimaków błotnych mego brata. Mrówki musiały przedzierać się przez wydmy w stronę piaskowego fortu i igiełki kłaść tuż przy naszych fortyfikacjach. Wszystko pod okiem wszechwidzącego Admirała Papuga, który zarazem był przewodniczącym naszych szybujących zastępów papug leśnych. Przeczuwam, że jest tu lekkie niedopowiedzenie ze strony autora tekstu. Pozwolić zatem powinien na dowolną interpretację.
Tora1996 pisze:Na nasze szczeście kolejni sie zbuntowali twojemu bratowi (piechurzy z mieczem, pikinierzy, kusznicy i jazda) i przeszli na naszą strone. Masz sie czym bronić. Za wszelką cene nie daj sie pokonać. Walcz do ostatniego piechura!
Bratowi? Masz może na myśli błędną odmianę od kwiatków-bratków? Załóżmy jednak, że to Puszkowi zbuntowały się papugi i inni mieszkańcy wyspy/półwyspu/kontynentu przeszły na naszą stronę. Wśród nich można się doliczyć pokaźniej ilości piechurów-krabów ze szczypcami, papug z dziobami niczym groty pik, mrówek-demonologów ujeżdżających ślimaki błotne i niezidentyfikowanych strzelców. Pewnie sam Puszek wraz ze swoim cieniem szedł w naszym kierunku z jakąś gałęzią imitującą kuszę. Mam się czym bronić. Po mojej stronie są dzieci natury, które nie pozwolą niegodziwym opanować plaży, której byłem królem, zanim pozbawiono mnie kamiennego tronu za pomocą podeszwy od trzewika. Uch…

Starczy już tego. Samo czytanie mnie zmęczyło. Mniej więcej w taki sposób można Twoje wykwintne opowiadanie przeczytać. Jest w nim trochę z fantastyki, ale na pewno prezentuje Twoje przesłanie jaśniej, aniżeli Twa wersja tekstu.

Na koniec jeszcze moje podsumowanie i oszacowanie sił występujących w misji:

Czarny - Ja, Admirał Papug, Szeregowy Krabąszcz, drużyna krabów, ekipa lotnicza papug, ślimaki błotne, Podporucznik Ślimdzior (zwany Ślimem)
Zielony - Puszek, ślimaki błotne, złe-kraby, mrówy demonolodzy
Niebieski - mrówki i ich królowa
Ostatnio zmieniony 23 maja 2009, 14:53 przez Kheli, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Tora1996
Użytkownik Forum
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2009, 15:45
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Tora1996 » 23 maja 2009, 13:20

Ok, rozumiem, cała fabuła do kosza!
Zaczne robić ją całą, od nowa.
Przyznajcie sie, najgorsza fabuła, jaką czytaliście.
Na 3 komentarze to 2 długie o fabule ... zero o misji.
Prosiłbym raczej o komentarze o misji. Wcale ona nie jest najgorsza, ale dzisiaj już staram sie wykrywać błedy, jakie popełniłem.
Pozdrawiam, tora1996.

Awatar użytkownika
DeBe
Użytkownik Forum
Posty: 1010
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:37
Lokalizacja: z chipsów Lays

Post autor: DeBe » 23 maja 2009, 13:30

Tora1996 pisze:Ok, rozumiem, cała fabuła do kosza!
Zaczne robić ją całą, od nowa.
Przyznajcie sie, najgorsza fabuła, jaką czytaliście.
Na 3 komentarze to 2 długie o fabule ... zero o misji.
Prosiłbym raczej o komentarze o misji. Wcale ona nie jest najgorsza, ale dzisiaj już staram sie wykrywać błedy, jakie popełniłem.
Nie bądź dla siebie taki surowy... osobiście widziałem wiele znacznie gorszych fabuł np. te historyjki Kubusia z soczku o tej samej nazwie. Albo kiedyś czytałem taką bardzo lipną, znalezioną w chipsach, ale nie pamiętam jakich.
A teraz na serio: czytałem gorsze fabuły kampanii na tym forum... Twoja po prostu jest śmieszna. Jak będziesz pisał kolejną, to przemyśl ją najpierw... bez "spontanów". xD

Awatar użytkownika
Tora1996
Użytkownik Forum
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2009, 15:45
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Tora1996 » 23 maja 2009, 15:17

Ok, dzieki DeBe. :D
Masz jakieś uwagi do misji/skryptu/mapki?

PS tak wiem, nie ma pokładów wegla.
Nie mam już go gdzie "wsadzić", wiec macie jego zapas 4000 :wink:
Pozdrawiam, tora1996.

Awatar użytkownika
DeBe
Użytkownik Forum
Posty: 1010
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:37
Lokalizacja: z chipsów Lays

Post autor: DeBe » 23 maja 2009, 16:46

Tora1996 pisze:Ok, dzieki DeBe. :D
Masz jakieś uwagi do misji/skryptu/mapki?
Piszesz i masz...

Przede wszystkim mapa jest TOTALNIE NIEDOKOŃCZONA! W skrócie: TRAGEDIA!
Minusy:
-Pomysł. W zasadzie 70% mapy (jeśli to jeszcze można mapą nazwać) jest niewykorzystane. Wyciąłbym całą prawą połowę, bo jest niepotrzebna... skoro i tak nic się tam nie znajduje.
-Brak fałdowania terenu...
-Góry (niemal) płaskie... (bo niby coś tam je ruszyłeś tym pędzlem)
-Brak lasów... wrzuciłeś to tu, to tam jakieś drzewko... tak od niechcenia.
-Upiększaczy brak! Ewentualnie kilka kamieni zauważyłem i jeden patyk...
-To jezioro na środku mapy (czy cholira wie co to) miało chyba na celu ją upiększać... a efekt jest zupełnie odwrotny.
-Widzę za to jakieś elementy humorystyczne... które jednak mnie nie rozbawiły (chodzi o napisy)
-Płaskie mury
-Już nawet o skryptach nie piszę, bo trzymają poziom mapy
-I jeszcze jakieś 40 innych powodów dla których nie warto ściągać tej misji

Plusy:
-yyy...eee...aaa....yyy. Kończę pisać prezentację maturalną...
-byłbym zapomniał... łatwo się kasuje.

Sorry, że tak ostro, ale to sama prawda. Rób od początku. Nie poddawaj się itd. Wiele osób na tym forum zaczynało w ten sposób, a w miarę upływu czasu i "potu na czole" spowodowanego ciągłymi poprawkami ich misje zaczynały rzeczywiście przypominać misje.

Awatar użytkownika
Tora1996
Użytkownik Forum
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2009, 15:45
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Tora1996 » 23 maja 2009, 22:22

Ja rozumiem i wiem DeBe, już założyłem temat i obiecałem, że niedługo wrzuce misje ( chociaż tak mnie sie wydale :usmiech: ).
Misja i mapa jest teraz przeze mnie naprawiana. Gdy bd wiecej komentarzy to na nowo zhostuje plik i wrzuce na forum. Aż bd same pozytywne komentarze ( jednak w co wątpie xD )

Pracuje nad misją taktyczną (misja na 5 min, mała mapka). W tej misji cała akcja bd przy moście, dlatego mapka jest w jednych z najmniejszych rozmiarach. Mimo wszystko postaram sie, aby ona była trudniejsza.

Jak takich misji bd miał z 4 (różnych, nie tylko taktycznych) to może i je opublikuje na forum. Na razie zatrzymam sie przy tych dwóch :D.
Pozdrawiam, tora1996.

Zablokowany