Ja jestem wszechstronny. W swojej armii mam wszystkie rodzaje wojsk prócz kawalerii i żołnierzy z ratusza. Z tego co czytam na tym forum to twierdzicie, że nie opłaca się walczyć lekką armią na ciężką. Nie zgodzę się. Jak dotąd wystarczała masa żołdaków i łuczników + kilka wież i zwycięstwo murowane Nie tworzę też toporników, bo za dużo się czeka topór - pancerz - tarcza wyjdzie mi... topornik, topór - pancerz - łuk wyjdzie mi... żołdak i łucznik <--- wolę to drugie zestawienie. Zamiast 10 toporników to 10 żołdaków i 10 łuczników. Jak mam nadmiar pancerzy to i piechur z lancą się znajdzie. Z żelaznego wojska parunastu kuszników by połączyć ich z potężnym oddziałem łuczników + kilku pikinierów i uwaga (!) tu już tworzę piechurów z mieczem. Taka różnorodna armia pozwala mi zwyciężać.
Ja w większości przechodzę lekkimi^^ cała kampania w stylu: 20 łuczników, 20 piechurów z lancą i połowa mapy z głowy....jak mam łatwy dostęp do żelaza to łucznicy/halbardnicy(kusznicy zabijają dużo swoich....)...A jak mi się nudzi to dokładam resztę....
P.S.
Gram teraz od nowa z SR2 i troszkę trudniej jednak jest.
Eee... To łucznicy zabijają dużo swoich, bo nie mają takiego cela jak kusznicy. A to że twoja lekka armia jest z przodu to nie ich wina, że po jednym bełcie kończą z życiem