Drobny przykład, jak nie piszemy artykułów. ;)

Miejsce na dyskusje "off-topic"

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Odpowiedz
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Drobny przykład, jak nie piszemy artykułów. ;

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

http://tnij.org/mtf7

Czyli - jak nie przekłada się artyzmu oraz kunsztu literackiego ponad klarowną wymianę faktów. Nawet w serwisie Faktów zmanierowana kadra redaktorska pisze częstokroć w pokazany na powyższym przykładzie sposób. Dotąd ubolewałem na ekipę serwisu Gadu-Gadu. Wnioskować można o randze wiekowej mieszczącej się w granicach 17-21 lat. Zapoznając się z niniejszą analizą, zwróćcie uwagę, czego wystrzegać się za wszelką cenę, gdy przyjdzie Wam kiedykolwiek pisać cokolwiek dla kogokolwiek. ;) Oszczędzicie sobie wstydu, mocodawcom zaś kłopotu.

W pogrubionym streszczeniu nie należy uciekać się do wykrzyknikowej ekspresji ani nie nacechowywać tekstu zbytecznymi elementami. Amatorskie plątanie w operowaniu czasem znajduje się już w pierwszym akapicie. Wstawka o wyciągnięciu telefonu pojawia się po przytoczeniu zdarzeń późniejszych. A sformowany tekst wskazuje, jakoby ten motyw nie poprzedzał, a wręcz był następstwem wypadku. Podczas, gdy to właśnie kraksa stanowi rezultat lekkomyślnych poczynań. Należy koniecznie unikać redaktorskich szaleństw i potrafić trzymać swoją wyobraźnię na wodzy. Artykuł wygląda kuriozalnie wówczas - przez co nieautentycznie! - kiedy usiłujemy przybliżyć czytelnikowi realia, budzące dreszczyk emocji. Kolokwialny opis "gazu do dechy" nie wpasowuje się w artystyczny wydźwięk, który starał się od samego początku uzyskać autor. Nie na miejscu jest spekulowanie zamierzeń głównego bohatera (opisanych niczym w powieści), iżby kierowca spieszył się chcąc chyżo uczynić to i owo - autor wyssał z palca myśli kołatające się w głowie głównej postaci, pragnąc nadać smaczku. Jawnie konfabuluje, co w negatywnym świetle ukazuje feralnego kierowcę. Żeby było jasne - tak nie robimy. Nigdy. Nikomu. A tak - skończyło się na wielkiej klapie. Ponieważ brzmi to źle. Serwis informacyjny nie powinien epatować takim tonem. Żeby stosować podobne sztuczki, należy mieć wyważony profesjonalny warsztat, na który sobie dziennikarze w Wiadomościach mogą pozwolić. Przykładem jest wybitny Paweł Płuska, doskonale operujący językiem, składającym i przedstawiającym fakty w lekkiej, przyjemnej formie. Przyjrzyjmy się jednak fragmentowi późniejszego zdania: "ale za bardzo się skupił na telefonie", z którego wyziera niesympatyczny jad przepełniony pragnieniem wyrażenia subiektywnego sarkastycznego komentarza, mającego tutaj rolę okrutnego przytyku pobudek, jakimi kierowała się osoba prowadząca samochód (należy uwzględnić fakt wymyślenia sobie na bieżąco toku rozumowania bohatera - autor zatem celuje niejako w siebie samego). Lanie wody, laniem wody. Nie czyni się jednak tego kosztem wylewania osobliwych pomyj na głowę opisywanej osoby. Lecimy dalej... Po pierwszym cytacie pojawia się ujęcie: "mętna woda jeziorka". Choć może niezbyt poetyckie, wciąż nienadające się do gazetowych publikacji. A nawet do kompetentnego serwisu, który ma przykuwać uwagę rzetelnością swej kadry. Wychodzi taki mały cyrk. Zaraz potem informacja o salwowaniu się ucieczką. Zapewne przed wymiarem sprawiedliwości, bowiem nie w taki sposób ujmuje się pojęcie paniki. Jak można wpierw salwować się (nielogiczna bzdura), a potem wrócić do punktu wyjścia, stając się obserwatorem tonącego samochodu? Salwowanie to bezwzględna ucieczka z miejsca lub sytuacji zagrażającej zdrowiu, życiu, itd. Charakteryzuje się trwałością i determinacją. Nie sposób tak opisać krótkotrwałą panikę. Jeżeli mielibyśmy szukać walorów, to dobrą stroną jest z kolei cytat. Cytujcie, a nie będziecie zgubieni. I na tym się dobre strony kończą. Kolejnym mankamentem jest: "ciężko było zlokalizować" samochód. Czy przeciwieństwem, jakie moglibyśmy tu zastosować byłoby: "łatwo było zlokalizować"? Od kiedy to "ciężkość" jest przeciwieństwem "łatwości"? "Trudno/łatwo było zlokalizować" oraz "Ciężko/lekko było nam na sercu nie mogąc zlokalizować" jest znacznie poprawniejsze. Bez udziwnień. Słowami trzeba umieć się posługiwać. Ostatnią niezręcznością jest końcówka artykułu, w której: "szef pechowca nie wypowiedział się, czy straci pracę". Zdanie rozumować można dwojako. Znając kontekst raczej błędu nie popełnimy, ale równie jasno wynika z fragmentu, iż szef nie wypowiedział się jeszcze o tym, czy [sam] straci pracę. Kto miałby stracić? Brak konkretyzacji, gdy ustawieni są na jednej linii dwaj rozbieżni bohaterowie.

Nie jest to tekst dobrej maści. Ani też do przesadnego traktowania "na poważnie". Raczej taki, na jaki przymyka się jedno oko. W dalszym ciągu jednak świadczy o autorze i, być może, jego braku kompetencji tudzież merytorycznej dojrzałości w czymś, co - miejmy nadzieję - nie jest nazwane pełnopłatną pracą. Nie chciałbym takich pracowników. ;) A i Wy pewnie nie bylibyście radzi z bycia zwierzchnikami podobnych.
Ostatnio zmieniony 15 wrz 2011, 15:25 przez Kheli, łącznie zmieniany 1 raz.
kuba11100
Administrator Forum 
Administrator Forum 
Posty: 1667
Rejestracja: 18 sie 2008, 13:57
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: kuba11100 »

Co tu dużo mówić, poziom artykułów z tabloidów zna chyba każdy. Takich rzeczy nie tylko nie powinno się pisać, ale i czytać ;-). Tym bardziej profesjonalnym serwisom też się zdarza, ale nie ma aż tylu wyolbrzymień i ubarwień historii. Z reguły wystarcza im chwytliwy tytuł.
Dotąd ubolewałem na ekipę serwisu Gadu-Gadu.
Tak jak klient ich komunikatora, wszystko dostosowane pod najszerszą grupę użytkowników, nawet strony błędów.
Pozdrawiam,
kuba11100

Strefa KaMMirror misji
Odpowiedz