Imię: Michał Konstantyn
Przydomek: Karmazynowy patriarcha
Pochodzenie:
- Państwo - Imperium Bizancjum
- Miejscowość - Nieznana wieś w Smyrnie w Azji mniejszej.
Rasa: (Jeżeli to będzie ważne) - Oczywiście człowiek.
Płeć: Mężczyzna
Profesja: Wojownik
Umiejętności: Zaawansowana walka mieczem.
Cechy fizyczne: Silny, wysoki, umięśniony, dobrze zbudowany, twardy, odporny na ból, jednak chorowity, lubiący wypić sobie trochę piwka.
Cechy charakteru: Dobrotliwy, życzliwy, miłościwy, pomocny, uczynny, pracowity, altruista (przeciwieństwo egoisty), jednak zadziorny, skłonny do bitki, awanturnik.
Opowiada się po stronie: Raczej dobra, jednak balansując na granicy prawa (coś na wzór "Chaotycznego dobrego" z Dungeons & Dragons).
Historia: "Życie brutalnie traktowało mnie w dzieciństwie. Już w pierwszych latach życia zmarła mi matka i 2 siostry. Liczne rodzeństwo i bieda w regionie powodowały, iż wiele miast było już pustymi ruinami, a wielu umierało z głodu. Mój ojciec (a co za tym idzie także i siedmioro dzieci, które sam wychowywał) był wolnym chłopem. Postanowił jednak dać rodową ziemię lokalnemu rycerzowi w zamian za opiekę. Baron okazał się być miłościwym i szanowanym władcą i nauczył cię sztuki walki. Widząc twe uzdolnienia pokazał mnie cesarzowi, który wziął mnie pod swe skrzydła. Sfinansował po części mą naukę, przez co stałem się wytrawnym wojownikiem i wodzem. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem Konstantynopol.Wtedy też opowiedziałem cesarzowi swą historię. Wielki władca wysłał wtedy list do mego ojca i braci, którzy przybyli na cesarski dwór. Ja sam zaś zostałem pasowany na rycerza, przez co otrzymałem kawałek ziemi uprawnej, z czego zrezygnowałem, sprzedając ziemię, za którą kupiłem miecz i zbroję skórzaną i sfinansowałem naukę swych bratanków. Sam ożeniłem się z młodą, piękną Konstantynopolitanką. Była jedynie przedstawicielką drobnego domu kupieckiego, lecz nie przeszkadzało mi to (dla mnie najważniejsze były i tak cechy fizyczne i charakter). Urodziła ci dwóch synów i jedną córkę. Niestety zmarła na dyzenterię. Byłem zrozpaczony. Poprosiłem cesarza o to, żeby posłał chłopców do wojska, a dziewczynę uczył na dworze, co też władca uczynił. Moje dziatki okazały się tak uzdolnione, że moi synowie uczyli się sztuki wojennej od samego marszałka, a córka ma uczyła się prawa i retoryki na uniwersytecie carogrodzkim. Jak moje dzieci wyrosły na wspaniałych, genialnych dworzan dopilnowałeś tylko tego, żeby me dzieci mieli wspaniałych partnerów, po czym dowiedziałem się, że me dzieci piastują na dworze cesarskim wysokie urzędy (jeden z synów był marszałkiem, jego brat kanclerzem, córka twa zaś była najważniejszym cesarskim szpiegiem i doradczynią władcy...). Wtedy postanowiłem opuścić milionowe miasto i porzucić cesarski dwór, aby wyruszyć w świat w poszukiwaniu przygód, sławy i bogactwa (mając w swej tajemnicy proces wyrabiania ognia greckiego) biorąc ze sobą tylko ostrze, zbroję i parę złotych monet na nocleg i jedzenie..."
Warstwa społeczna: Pochodzę z drobnej, chłopskiej rodziny, która oddała swą ziemię w zamian za opiekę baronowi. Władca okazał się jednak miłościwy, przez co mogłem poznać sztukę wojenną i zostać rycerzem dostając w posiadanie niewielki majątek. Jestem teraz niezamożnym rycerzem, a ród, który wyprowadziłem z getta na salony zowie się Smyrnończycy (herbu Karmazyn, a nazwy wzięły się stąd, że ród pochodzi z małej wsi w Smyrnie, a nazwa herby wzięła się z tego, że znaczna część herbu (ok. 97%) jest w kolorze karmazynowym przechodzącym w czerwień.). Zamierzam go rozsławić na cały świat swymi bohaterskimi czynami. W tym celu właśnie opuściłem Carogród (Konstantynopol).
Ekwipunek: Miecz karoliński (z brązu), zbroja skórzana (najsłabsza), kilka złotych monet (zależne od wartości pieniądza - ale ok. 10-15).
P.S. Skomentujcie tą kartę postaci i stwierdźcie, czy się nadaje do gry, czy nadaje się tylko do śmietnika

