Jedzie polska delegacja do Kongo. Premier po uroczystościach powitalnych zaprasza gości na mały poczęstunek. Następuje przemówienie, w którym opowiada że w młodości studiował w Krakowie i w związku z tym chce wznieść tradycyjny polski toast. Bierze kieliszek i mówi:
-Ribka lubi płiwać, pij pie*dolony beduinie!
Beduini żyją w północnej części Afryki, a Kongo jest w środkowej więc beduinów tam nie ma. Nie oznacza to, że beduin nie może być murzynem. W takim razie polska delegacja, albo nie znała się na geografii, albo już była zbyt upojona alkoholem, by rozpoznać z kim mają do czynienia ( albo z grzeczności, by nie urazić Kongijczyków). Dlatego bardziej pasuje murzynie, niż beduinie, a rym jest ten sam.