Pytania dotyczace rozbudowy, wojska i wszystkiego w KAM

Miejsce na dyskusje "off-topic"

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

Nieeeee !!!!!...
Skasował mi się post!!!!.... a tak się nad nim męczyłem z opisywaniem armii!!! ... :| :zraniony: :smutny: :roll: :galy: :cry: :cry:
Awatar użytkownika
Luki
Użytkownik Forum
Posty: 470
Rejestracja: 23 lut 2006, 22:35
Lokalizacja: Wawa

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Luki »

Mozesz jasniej?
chodzi o to ze przed wyslaniem ci sie cos zwalilo czy wczesniej naipsales i ktos ci go usunal?
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

zwaliło się połączenie... ;/
Nie chce mi się ponownie tyle opisywać...
007Agentos
Użytkownik Forum
Posty: 88
Rejestracja: 05 mar 2006, 12:22
Lokalizacja: 100LICA

Odpowiedz z cytatem

Post autor: 007Agentos »

Witam!! Ostatnio umowilem sie z kolesiem na gre(no i zagralismy sobie). Przed gra zawsze oczywiscie ustalamy warunki na jakich bedzie sie toczycz gra(tzn po ilu minutach mozna atakowac) Od tego oto wlasnie goscia dowiedzialem sie ze nie ma czegos takiego jak NO RUSH(taka zasade wyznawal) Dobra okej niech mu bedzie zagralem na jego zasadch i zrobilem technike fast zoldak(robilem wszystko by jak najszybciej miec ta jednostke - zaraz po tartaku warsztat postawilem i warownie) Gdy zrobilem 5 zoldakow ruszylem na wroga. Koles strasznie sie zdziwil ze tak szybko zoldakow mam.... Gdy go zaatakowalem wyszedl z gry. Powiedzial mi potem ze to bylo chamskie i nie mialem prawa go zaatakowac bo on nic nie mial :coongada:: ... Pytanie moje brzmi tak : Co sadzicie o takiej grze(fast zoldak) jesli wyraznie zostalo sprecyzowane ze nie ma czegos takiego jak no rush?? to jest fair czy nie??(YEAH nareszcie mam barbarzynce!!)
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

noo... nie wiem czy to jest dobra taktyka, by atakować bezbronne miasto gracza armią liczącą zaledwie paru żołnierzy. Rzeczywiście nie jest to przyjemne, gdy tacy żołdacy wybijają ci pomocników w mieście, a nie ma się jeszcze postawionej takiej warowni. Można to ująć, że się po prostu przegrało i nie ma co dalej grać. Co innego, gdy ewentualnie ma się warownię, kilku rekrutów, jak i jakąś broń, wtedy można jeszcze ratować swoje miasto. Ale gdy zabijają ci perfidnie ludzi niosących materiały na budowę warowni... to już nie jest zbyt fair. Jak kiedyś już pisałem - jestem za tym, by nie mówiono sobie, kto będzie, kiedy i jak atakował. Żeby taka akcja była z zaskoczenia. Dodam także, że nie popieram atakowania przeciwnika, gdy ten nikogo do obrony nie ma, takimi paroma żołdakami na przykłąd wybebeszyć kmiotków. Wieć obie te "taktyki" mają u mnie plusy i minusy. Najlepiej według mnie walczyć tak, by nie skończyło się to dla przeciwnika klęską na starcie - wycofać wojsko i czekać, aż ten stworzy kogoś do walki. Oczywiście to co przed chwilą napisałem jest bez sensu, gdy przez czas tworzenia kogokolwiek do walki; przeciwnik już tworzy o wiele potężniejszą armię. No, to wogóle nie jest fair, chyba że... Osoba, która ma mniejszą znacznie armię wykorzysta sprzyjające tereny, bądź będzie miał jakąś taktykę w rękawie. Najlepiej dla niego by było, gdyby walczył na swoich terenach.
Jak ja to kiedyś z Setmanem walczyłem? perfidnie mówił mi "gdzie jego miasto", ja idąc wszystkimi żołnierzami to tego miejsca, dostaję powiadomienie, że moje miasto jest atakowane - i rzeczywiście, koleś bezczelnie najechał mi gród z zupełnie innej strony. Takim okłamaniem "wywabił" mych ludiz z miasta na drugi koniec mapy, a sam zaatakował z zaskoczenia mnie; miasto swe miał tuż obok mojego. Bliziutko, zaledwie małą górka oddzielała nasze miasta. Innym razem zaatakował mnie dwa razy większą armią i skończyć miało się to dla mnie źle. Miał silniejsze jednostki, jak i te, które ja miałem. Walka niby łatwa, na szczęście poradziłem sobie z takim atakiem i, ku jego zdumieniu, dałem mu baty po zadzie. Walczyłem na moich terenach, które mimo iż nie były wymarzonym ternem do ofensywy (ee... to obrona?), ale wykorzystałem to, co miałem. Kombinowałem, kombinowałem i wykombinowałem... to się dopiero nazywała walka w desperacji ^^ robiłem wszystko, by gościa ztentegować i się jak już wspominałem udało.
Więc... jeśli atakuje cię gość z większą i lepszą armią, nie poddawaj się, tylko wykorzystaj swoje tereny, jakiekolwiek by nie były, by draba zlikwidować. I radze próbować grać tak, by nie likwidować przeciwnika w sposób, że zabijas zwszystkich w jego bezbronnym mieście. Po prostu poczekaj, aż te będzie zdolny do obrony, a nóż widelec złoi Ci skórę na swoich terenach xD
Odpowiedz