Mercedesy... Ich przewaga jest irracjonalnie wielka względem reszty stawki. Hamilton jak na początku odjechał, to już nie miał nikt szans aby go dogonić. 18 sekund przed Rosbergiem i 25 przed Alonso. To już jest dominacja. Co gorsza, wygląda na to, że nici z walki wewnątrzzespołowej. Nadal Rosberg jest przed Hamiltonem w generalce, ale to ten drugi wygrał 3 ostatnie wyścigi. Za Schumachera się żalono, że już w środku sezonu było wiadomo kto wygra sezon. W tym sezonie najlepszy konstruktor jest znany już po 4 wyścigach.
Red Bull nagle wrócił do formy. Naprawdę dobry wyścig kierowców tej stajni. No i Vettel po raz kolejny dostał po dupie od debiutującego w zespole Riccardo. Słabszy okres mistrza, czy może Australijczyk jest zwyczajnie lepszym kierowcą? Do końca sezonu pewnie poznamy odpowiedź.
Ferrari w tym sezonie to niebo i piekło. Wielu ludzi zapowiadało ostrą walkę wśród kierowców tej stajni, oraz wygaśnięcie kontraktu jednego z nich wraz z końcem sezonu. Jak się okazało, żadnej walki nie ma. Raikkonen najzwyczajniej w świecie nie daje sobie rady, podczas gdy Alonso jakoś potrafi zdobywać porządne punkty. W tym wyścigu nic się nie zmieniło. Raikkonen nie istniał, podczas gdy Hiszpan wleciał na podium. Swoją drogą sędziowie powinni jednak się zastanowić nad tym, co się stało na starcie. Wygląda na to, że Alonso wwalił się w Massę. Dziwię się, że nie skończyło się to kraksą.
Hulkenberg urasta w tym sezonie na cichego bohatera. Cały czas kończy wyścigi na 5-6 miejscu, zdobywając naprawdę porządne punkty dla swojego zespołu. Perez, pomimo tego, że jest moim ulubionym kierowcą w stawce, nie wytrzymuje jego tempa. Jednak z takimi kierowcami Force India ma szansę znaleźć się na koniec sezonu na podium generalki.
Szkoda wielka Williamsa. Kolejny udany wyścig Bottasa, przy fatalnym zakończeniu Massy. Wychodzi to na zero, jednak fani tego zespołu mają wreszcie powód do radości. Po katastrofalnym sezonie 2013, teraz nastąpił olbrzymi progres. I to właśnie w tym zespole ściga się najbardziej wyrównana para kierowców.
McLaren? Dwa pierwsze wyścigi naprawdę dawały nadzieję, że wreszcie uda im się coś ugrać w tym sezonie. Podczas GP Chin ich kompletnie nie było widać.
Trwa pożoga w zespole Lotusa. No i w sumie sami są sobie winni. Zatrudniając Maldonado, pokazali, że im tylko kasa w głowie. Bardziej mnie martwi Sauber, który również nie istnieje w tym sezonie. Na 4 wyścigi, kierowcy nie ukończyli ich w sumie 5 razy.
Ogólnie rzecz biorąc: lipa. Kolejny raz Chińczycy pokazali, że u nich wyścigu być nie powinno. Jeżeli ot tak zaczynają machać flagą w szachownicę na okrążenie przed końcem, to chyba coś jest nie tak... Zwłaszcza, że jeszcze 2 lata temu dla Vettela puścili "God Save the Queen".
