Formuła 1. Czemu FERRARI jest najlepsze i powinno wygrać.

Miejsce na dyskusje "off-topic"

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Odpowiedz

Jaki zespół F1 jest Twoim ulubionym?

Ferrari
5
36%
Redbull
2
14%
McLaren
0
Brak głosów
Mercedes
0
Brak głosów
Williams
1
7%
Sauber
0
Brak głosów
Lotus
3
21%
Force India
3
21%
 
Liczba głosów: 14

Awatar użytkownika
ChrisEggII
Użytkownik Forum
Posty: 453
Rejestracja: 30 lip 2010, 14:57
Lokalizacja: Hajnówka/Białystok

Odpowiedz z cytatem

Post autor: ChrisEggII »

4 wyścig sezonu... i ostudzenie emocji po świetnym poprzednim wyścigu. Tego oglądać aż się nie dało, bo kompletnie nic się nie działo. Po dosyć szalonym starcie można było w sumie przestać oglądać wyścig i wrócić pod koniec.

Mercedesy... Ich przewaga jest irracjonalnie wielka względem reszty stawki. Hamilton jak na początku odjechał, to już nie miał nikt szans aby go dogonić. 18 sekund przed Rosbergiem i 25 przed Alonso. To już jest dominacja. Co gorsza, wygląda na to, że nici z walki wewnątrzzespołowej. Nadal Rosberg jest przed Hamiltonem w generalce, ale to ten drugi wygrał 3 ostatnie wyścigi. Za Schumachera się żalono, że już w środku sezonu było wiadomo kto wygra sezon. W tym sezonie najlepszy konstruktor jest znany już po 4 wyścigach. :| Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś wreszcie ich powstrzyma.

Red Bull nagle wrócił do formy. Naprawdę dobry wyścig kierowców tej stajni. No i Vettel po raz kolejny dostał po dupie od debiutującego w zespole Riccardo. Słabszy okres mistrza, czy może Australijczyk jest zwyczajnie lepszym kierowcą? Do końca sezonu pewnie poznamy odpowiedź.

Ferrari w tym sezonie to niebo i piekło. Wielu ludzi zapowiadało ostrą walkę wśród kierowców tej stajni, oraz wygaśnięcie kontraktu jednego z nich wraz z końcem sezonu. Jak się okazało, żadnej walki nie ma. Raikkonen najzwyczajniej w świecie nie daje sobie rady, podczas gdy Alonso jakoś potrafi zdobywać porządne punkty. W tym wyścigu nic się nie zmieniło. Raikkonen nie istniał, podczas gdy Hiszpan wleciał na podium. Swoją drogą sędziowie powinni jednak się zastanowić nad tym, co się stało na starcie. Wygląda na to, że Alonso wwalił się w Massę. Dziwię się, że nie skończyło się to kraksą.

Hulkenberg urasta w tym sezonie na cichego bohatera. Cały czas kończy wyścigi na 5-6 miejscu, zdobywając naprawdę porządne punkty dla swojego zespołu. Perez, pomimo tego, że jest moim ulubionym kierowcą w stawce, nie wytrzymuje jego tempa. Jednak z takimi kierowcami Force India ma szansę znaleźć się na koniec sezonu na podium generalki.

Szkoda wielka Williamsa. Kolejny udany wyścig Bottasa, przy fatalnym zakończeniu Massy. Wychodzi to na zero, jednak fani tego zespołu mają wreszcie powód do radości. Po katastrofalnym sezonie 2013, teraz nastąpił olbrzymi progres. I to właśnie w tym zespole ściga się najbardziej wyrównana para kierowców.

McLaren? Dwa pierwsze wyścigi naprawdę dawały nadzieję, że wreszcie uda im się coś ugrać w tym sezonie. Podczas GP Chin ich kompletnie nie było widać.

Trwa pożoga w zespole Lotusa. No i w sumie sami są sobie winni. Zatrudniając Maldonado, pokazali, że im tylko kasa w głowie. Bardziej mnie martwi Sauber, który również nie istnieje w tym sezonie. Na 4 wyścigi, kierowcy nie ukończyli ich w sumie 5 razy.

Ogólnie rzecz biorąc: lipa. Kolejny raz Chińczycy pokazali, że u nich wyścigu być nie powinno. Jeżeli ot tak zaczynają machać flagą w szachownicę na okrążenie przed końcem, to chyba coś jest nie tak... Zwłaszcza, że jeszcze 2 lata temu dla Vettela puścili "God Save the Queen".
Obrazek
Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Odpowiedz z cytatem

Post autor: kaszub »

Mercedesy maja taką przewagę, jak Wiliamsy w 1992 r.
Myślę, że w tym sezonie będą nie do pokonania, jeśli tylko obędzie się bez awarii, no i kierowcy nie za bardzo zaangażują się w głupią walkę między sobą.
Ventyl? Zawsze uważałem, że kierowcą za dobrym to on nie jest, miał tylko dużo szczęścia w ostatnich latach. To, że był faworyzowany w teamie, no i głupia czasem strategia Ferki, pozwoliły mu zdobyć majstra tyle razy.
Ferrari ciut lepiej, ale jakoś tak połowicznie :D. Nie wiem, czy Kimi nie może dogadać się z autem, czy też jest zwyczajnie przereklamowany.
Przez kolizje na starcie, Massa miał spiep**ony wyścig, ale nie obwiniałbym tylko Ferdka. Mi to wyglądało, jakby obaj z Massą na siebie wjeżdżali, nie widząc się wzajemnie.
I najciekawsze: flaga kończąca wyścig, okrążenie za wcześnie, rezultat wzięty z drugiego od końca okrążenia.
Jakby w 2008r., ktoś na Interlagos machnął szachownicą okrążenie przed końcem, Massa miałby mistrza :D.
Awatar użytkownika
ChrisEggII
Użytkownik Forum
Posty: 453
Rejestracja: 30 lip 2010, 14:57
Lokalizacja: Hajnówka/Białystok

Odpowiedz z cytatem

Post autor: ChrisEggII »

kaszub pisze:Jakby w 2008r., ktoś na Interlagos machnął szachownicą okrążenie przed końcem, Massa miałby mistrza :D.
Ale kontrowersje byłoby takie, że hoho! Multi21, "Fernando is faster than you", czy afera singapurska byłyby zwykłymi tylko lekkim wypadkiem przy pracy!
Obrazek
Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Odpowiedz z cytatem

Post autor: kaszub »

ChrisEggII pisze: Multi21, "Fernando is faster than you", byłyby zwykłymi tylko lekkim wypadkiem przy pracy!
Przecież to są tylko lekkie wypadki przy pracy :D.
ChrisEggII pisze:czy afera singapurska
A to już grubsza sprawa jest.
Moje osobiste zdanie na ten temat jest takie, że gdyby Piquet nie rozwalił się tam, to Massa byłby mistrzem w 2008 roku.
Skoro jest (dla mnie) jasne, że inspiratorem (a przynajmniej głównym beneficjentem) tego był Ferdek, chociaż nic mu nie udowodniono, nie wiem co zrobiłbym na miejscu Massy w 2010 r., wiedząc że przez tego gościa straciłem mistrzostwo, a teraz muszę jeździć z nim w jednym teamie.
I być drugim :(.

Dla niewtajemniczonych.
Tak, tak, kibicowałem Filipowi w 2008.
Awatar użytkownika
ChrisEggII
Użytkownik Forum
Posty: 453
Rejestracja: 30 lip 2010, 14:57
Lokalizacja: Hajnówka/Białystok

Odpowiedz z cytatem

Post autor: ChrisEggII »

Piąty wyścig w sezonie, pierwszy w Europie i... ech, szkoda gadać. Wyścig na tym torze, jak zawsze, nie zafundował żadnych emocji. Już po kilku okrążeniach właściwie można było zasnąć, bo kierowcy się rozjechali. Mercedesy? Ich dominacja trwa. Rosberg nie schodzi poniżej 2 miejsca, a Hamiltonowi jedynie wypadek w Australii nie pozwolił na taką serię. Jeżeli już w tym sezonie nie przytrafi się im żadna "wpadka", to nie ma co... wygrają wszystkie wyścigi (jedyna szansa w Monako, gdzie Red Bulle mogą być mocne). Bardzo źle to wygląda, że tylko 6 kierowców przejechało pełny dystans wyścigu.
Ano właśnie, Red Bulle stały się drugą siłą. Awans Vettela na 4 miejsce nie jest dziełem przypadku. Wreszcie udało im się ogarnąć bolid, co w połączeniu z ich świetną strategią przyniosło taki, a nie inny wynik. Nadal jednak Vettel nie wygrał niczego z Riccardo w bezpośredniej walce.
Bottas zaliczył mimo wszystko udany wyścig. Typowałem go na podium, jednak Byki okazały się szybsze od bolidów Williamsa. Nie mniej 5 miejsce cieszy. Szkoda tylko Massy, który to zaczyna ustępować młodemu Finowi.
Ferrari pojechało nawet dobrze, chociaż to był wyścig kompletnie bez twarzy. Jechali bo jechali, żadnych fajerwerków nie było. Zawsze jednak to parę punktów poleciało.
Po Hindusach spodziewałem się o wiele, wiele więcej. Obaj kierowcy w punktach, ale i tak zdobyli ich łącznie tylko 3. Zdecydowanie najsłabszy wyścig sezonu w wykonaniu Hulkenberga. Po passie 5-6 miejsc przyszła pora na spadek.
McLaren po rakietowym początku sezonu, nagle zniknął. Od 3 wyścigów zawodnicy tej stajni nie mogę znaleźć się w pierwszej dziesiątce. Cóż takiego się im stało przez ten czas?
Maldonado po raz kolejny pokazał, że zwyczajnie nie zasługuje na fotel kierowcy wyścigowego. Normalnie nie może, jeżeli się w kogoś nie wwali. Ciekawi mnie kiedy wreszcie FIA się nim zajmie i ukarze porządnie, bo to nienormalne że zawodowiec rozbija swój bolid dwukrotnie - Podczas kwalifikacji i wyścigu. Lotus źle zrobił go zatrudniając.

A za dwa tygodnie jeden z ciekawszych torów - Monako. Bardzo mnie to ciekawi, czy zawodnicy nie będą się tam wlekli, mając takie same przełożenia jak na poprzednich torach. Mam nadzieję na deszcz, bo to jedyne warunki w których na tym torze coś się dzieje.
Obrazek
Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Odpowiedz z cytatem

Post autor: kaszub »

Nie oglądałem, bo nie mogłem, ale niespecjalnie żałuję.
No cóż. Mercedesy wygrają wszystko, co będzie do wygrania i śmiem twierdzić, że Hamilton zmiażdży Rosberga, jeśli tylko nie będzie miał nieprzewidzianych awarii.
Makdonaldo pokazuje, że dzień bez kolizji jest dniem straconym :D.
Monaco ciekawym torem?
Procesje, to na Boże Ciało :D.
Jedyny ciekawy wyścig w Monaco to widziałem w 1992 roku, gdy Mansell zjechał na pit i później przed kilka ostatnich okrążeń usiłował (bezskutecznie zresztą) wyprzedzić Senne.
Awatar użytkownika
ChrisEggII
Użytkownik Forum
Posty: 453
Rejestracja: 30 lip 2010, 14:57
Lokalizacja: Hajnówka/Białystok

Odpowiedz z cytatem

Post autor: ChrisEggII »

No cóż... Dla mnie wyścig w 2008 roku wydał się bardzo udany. Do dzisiaj pamiętam tę walkę Kubicy z Massą. Nie mniej coś w tym jest. Dopóki tor jest suchy, to się nie dzieje kompletnie nic, ale wyścigi w deszczu mają tutaj swój urok.
Obrazek
Awatar użytkownika
Michailoff
Moderator
Posty: 933
Rejestracja: 15 paź 2005, 11:05
Lokalizacja: Kraków

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Michailoff »

Kolejny wyścig potwierdza to, co widzimy cały sezon - Mercedesy są nie do ruszenia, pytanie tylko, który z kierowców wygra rywalizację w tym roku. Stawiam na Rosberga - w niemieckim teamie będą chcieli przepchać raczej Niemca (a i widać, że jakiś tam dryg do ścigania w genach ma), choć mam cichą nadzieję, że Hamilton utrze mu nosa. Cieszy dobra postawa Ricciardo i regularnie (choć skromnie) punktującego Alonso, jeszcze bardziej cieszy słaba postawa Vettela - widać, że kierowca z niego żaden i jak nie ma idealnego sprzętu, to nic nie jest w stanie wyjeździć :D

A tak troszkę poza F1 to bardzo miła niespodzianka Giermaziaka w Monaco :) Chłopak ma talent i z roku na rok jeździ coraz lepiej ;) Coraz głośniej (choć wciąż po wielkiemu cichu) zaczynam liczyć na to, że niedługo znowu doczekamy się Polaka w F1, bynajmniej nie będzie to Kubica.
Crimson (king) Michailoff
Awatar użytkownika
ChrisEggII
Użytkownik Forum
Posty: 453
Rejestracja: 30 lip 2010, 14:57
Lokalizacja: Hajnówka/Białystok

Odpowiedz z cytatem

Post autor: ChrisEggII »

61 wyścig o GP Monako za nami. A był to wyścig niezwykle... dziwny. Po porządnym początku, przyszła tradycyjna nuda i brak jakiejkolwiek walki. Końcówka jednak była niezwykle zaciekła. Zdecydowanie jeden z lepszych wyścigów na tym torze, pomimo braku deszczu.

Passa Mercedesów trwa. Takiej dominacji w tym sporcie nie było od 2002 roku. Co jednak mają, czego nie miał Red Bull? Dwóch równych sobie kierowców, którzy naprawdę potrafią za sobą walczyć. W tym wyścigu było to pokazane idealnie, bowiem przez prawie cały dystans kierowców dzieliło mniej niż 3 sekundy. Tym razem wygrał Rosberg, który ma szansę powtórzyć wyczyn Schumachera i zakończyć każdy wyścig w sezonie na podium.

Red Bull nadal drugą siłą. Riccardo pomimo początkowych problemów ukończył trzeci, a jedynie co przeszkodziło mu w wyprzedzeniu Hamiltona był... tor na którym się ścigał. Nie mniej Australijczyk nieźle szalał. Szkoda Vettela. Niby za człowiekiem nie przepadam, ale mimo wszystko wolałbym, żeby go inni pokonali, a nie własny bolid.

Raikkonen... Ładnie to rozegrał na początku, jednak potem jechał jakoś bez twarzy. A to co zrobił z Magnussenem... no właśnie, co to do cholery było?Chciał go wywieźć, a sam się wpakował w ścianę.

PIERWSZE PUNKTY MARUSSI. Należałoby rzec "nareszcie!" Bianchi przekraczając linię mety na 8 miejscu dokonał nie lada wyczynu, którego Catherham za Chiny Ludowe nie przebije. Nawet te 5 sekund kary nie zepchnęły go poza pierwszą dziesiątkę.

Jest jeszcze cichy bohater - Sutil. To właśnie jego manewry wyprzedzania dawały mi jeszcze nadzieje na jakąkolwiek walkę podczas tego wyścigu. Szkoda wielka, że skończył na ścianie... Nadal Sauber bez punktów, a jeżeli skończą ten sezon za Marussią, to będzie to dla nich prawdziwa tragedia.
Obrazek
Awatar użytkownika
kaszub
Użytkownik Forum
Posty: 759
Rejestracja: 13 kwie 2009, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Odpowiedz z cytatem

Post autor: kaszub »

No, i hegemonia w końcu przełamana. Czyżby zaczęło coś szwankować w niemieckiej maszynie? A może to tylko wypadek przy pracy.
W każdym razie Ricciardo ma swoje pierwsze zwycięstwo, oby nie ostatnie, bo na tym torze już wygrywali tacy, dla których najwyższy stopień podium okazał się być jednorazowym wydarzeniem :(.
Massa znowu pech, a tak dobrze być mogło.
Michailoff pisze: cieszy słaba postawa Vettela - widać, że kierowca z niego żaden i jak nie ma idealnego sprzętu, to nic nie jest w stanie wyjeździć :D
Masz u mnie piwo za to :D.
Odpowiedz