Interpretacja hymnu narodowego.

Miejsce na dyskusje "off-topic"

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Interpretacja hymnu narodowego.

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

Witam.

Jako, że dawno nie pojawiło się na forum nic kontrowersyjnego i wzbudzającego skrajne emocje, postanowiłem zagaić do społeczności na temat, który w gruncie rzeczy, powinien być jej bliski. Nurtuje mnie pewna sprawa z tym związana. Do rozjaśnienia swojego toku myślenia potrzebowałbym subiektywnego zdania jednostek na temat, w który zaraz wprowadzę czytelników.

Interesuje mnie, drodzy towarzysze, Wasze zdanie odnośnie prawidłowej interpretacji hymnu "ogółem", a interpretacji hymnu Polskiego. Ciekaw jestem, w jaki sposób postrzegacie przesyt interpretacyjny. Czy w Waszym mniemaniu, odpowiednią ideą jest zlecenie wykonania oficjalnie hymnu gwieździe scenicznej czy satysfakcjonujący zostaje wykon chóralny? A zarazem, czy tkwi w Was lęk, że spodziewana poważna, smętna, jednostajna wersja - rzekomo lepsza i właściwsza - zostanie zastąpiona wersją popowo-rockową tejże głównej pieśni patriotycznej, jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę możliwość wystąpienia artysty solo?

Czym jest Waszym zdaniem hymn? Co z wykonawcy powinien w sobie zawierać? I w końcu, ile wykonawca może od siebie do pieśni dodać? Wolno mu w granicach Polski ubarwić hymn narodowy? Pytam o estetykę, rzecz jasna, gdyż tenże odważny krok jest w pełni legalny. Zmienianie rytmu i modyfikacje linii melodycznej, "zabawa" wokalizacjami (nawet do poziomu rozjeżdżania się kompozycji) i lekki stosunek do hymnu jest upowszechniony w zachodnich krainach globu. U nas do dziś spotyka się z linczem jakakolwiek myśl o możliwości zrobienia czegokolwiek niespotykanego z hymnem. Niespotykane nie znaczy: złe, nielegalne, niestosowne, biorąc pod uwagę fakt, iż Polska nie ewoluowała jeszcze w wielu dziedzinach.

Przejaw artyzmu miał już pierwsze podrygi, jeśli chodzi o bardziej oficjalny wykon Polskiego hymnu narodowego. Spotkał się z tym, z czym się spotkał, co tylko negatywnie może świadczyć o narodzie. I wstydzić można się wyłącznie reakcji. Schemat Polskiego hymnu jest w sumie banalny. Od rymów począwszy, na budowie zwrotek i refrenów skończywszy. Monotonia wykonania nudzi słuchacza, jeżeli przychodzi wykonać więcej zwrotek, aniżeli jedną i refrenów liczbę większą, niż dwie. To jest cały hymn. Na resztę nikt nie ma czasu, ani chęci.

W temacie pragnę pominąć fakt ( i bardzo długi temat z tym związany) dyspozycji wokalnych artystów, którzy w przeważającej ilości nawet we własnych piosenkach nie potrafią wejść na wyższy poziom śpiewu. Załóżmy, że znalazłoby się kilka jednostek, które potrafiłby "zamerykańszczyć" Polski hymn. Oprócz lekkiego stosunku do pieśni, polegającego na przełożeniu chęci prezencji swoich możliwości ponad jej ideę, można spotkać się z wersją mniej dziką, acz teatralną. W wersji teatralnej pojawiłoby się więcej miejsc w utworze, przesączonych emocjami, nieraz zahaczającymi o egzaltację. Artystyczne załamania, przeskoki głosu, progresja, nasilanie brzmienia - wiemy. Interpretacja może być również wyważona, jednak na ile musi być ogołocona z głosowych, wokalnych walorów, by polscy odbiorcy mogli nie mieć później koszmarów?

Kontrowersją wartą wspomnienia, o czym już powyżej wspomniałem, jest odróżnianie wykonu hymnu w stylu prześmiewczym (nielegalne w Polsce) od przesadnej ulepszonej technicznie wersji, w wykonaniu artysty z prawdziwego zdarzenia (legalne w Polsce). Gdzie przebiega Waszym zdaniem granica? Jak ją rozróżnić? O ile uprościć cudzą interpretację, by wykonawca nie spotkał się z nieprzychylną reakcją ludu? Jakie instrumentalum powinno zostać użyte, jaki klimat wprowadzony.

Czy wokaliza polegająca na gwiazdorskim podbijaniu głosu w którymś wyrazie, który w wykonie standardowym trwa dwie sekundy, w wykonie ekstrawaganckim zacząłby trwać siedem sekund; jest już estetycznym przegięciem w nieodpowiednią stronę? Czy kompromitacją wyższego poziomu nie jest włączenie się widowni, kibiców, ludu do śpiewu w celu "poprawienia" artysty? Wtranżalanie się do czegoś, co nie zostało im w scenariuszu przeznaczone? A może to nieodpowiednie przyzwyczajenie, iż ilekroć gra muzyka hymnu, cały lud powinien jednym głosem, jednym stylem śpiewać, nie zważając na artystę, ani na jego chwilowe wyróżnienie "ponad" naród? Moim zdaniem, jeżeli ktoś został powołany do wykonania hymnu, ma prawo zrobić z nim, co mu się rzewnie podoba. W tempie, jakie sobie sam wybierze, w stylu jaki sam opracuje. I nikt w trakcie nie powinien tego przerywać czy wtranżalać się. Już nie mówiąc o gwizdach. Nie wiem, jak w innych krajach, ale w Polsce taka reakcja jest z góry przewidywalna. Jeżeli Polska ma kiedykolwiek ewoluować w dziedzinie muzyki, przeinterpretowanie hymnu narodowego powinna zaakceptować wieki temu. To, przez co kraj przeszedł, nie powinno mieć żadnego związku. Szacunek do tradycji? W hymnie nie ma tradycji. Szacunkiem jest wersja artystyczna, tylko oddana w sposób wrażliwszy. Nie jest to śpiewanie nie wiadomo o czym, że po wykonaniu trudno jest rzec, o czym się śpiewało. A taka jest zwykła, standardowa wersja na dzień dzisiejszy. Lud śpiewa monotonnie, jednostajnie, często bez świadomości (młodsze pokolenia), o czym. A gotów jest krytykować jednostkę, która chce swojej duszy użyczyć kompozycji. Bojowa reakcja Polaków na coś, co nie brzmi tak, do czego się przyzwyczaili? Co jest nowe? W gruncie rzeczy, Polacy zawsze reagowali w ten sposób na każdą nowość, którą podawało im się do przyjęcia, do akceptacji, na talerzu.

Zatem, jakież są Wasze przemyślenia?
Czy tekst ten sprawił chociaż w tym jednym procencie, że można zastanowić się nad tym problemem? To jest problem powszechny. Być może w dalszej przyszłości nowe pokolenia będą mogły go rozwiązać. Nie wygrzebiemy się z muzycznego dołku, jeżeli będziemy odcinać sobie desperacko każdą rzuconą linę. Nie linczujmy artystów, którzy chcą pokazać coś nowego. Zaprezentować, że hymn potrafi posiadać muzykę, tekst, śpiew i... duszę.

-------
Proszę o odzew kompetentnych jednostek, które posuną dyskusję do przodu.
Awatar użytkownika
Alanbach
Użytkownik Forum
Posty: 331
Rejestracja: 08 sie 2005, 17:21
Lokalizacja: Poznań-Lublin

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Alanbach »

Co innego wykonanie hymnu przez chór a co innego przez wokalistę solo(np. gatunku POP). Mnie osobiście wykonanie hymnu w wersji estradowej nie razi pod warunkiem, że ma to jakiś cel i nie jest to wykonanie podczas oficjalnych uroczystości.
Artysta rządzi się pewnymi prawami – wiadomo, podczas swojego występu / koncertu ma nam zademonstrować swoje możliwości wokalne (stąd min. krytyka playbacku u wielu współczesnych gwiazd pop). Jeżeli hymn śpiewany jest podczas jakichś ważnych wydarzeń (np. rozpoczęcie Euro 2099), to nie mam nic przeciwko zapraszaniu jakiejś gwiazdy, ale POD WARUNKIEM, że z racji powagi sytuacji uszanuje tradycje narodu i weźmie pod uwagę wrażliwość tłumu (która może być jak najbardziej zróżnicowana) a do tego odbiór innych narodowości i wykona go jak na to nasza tradycja wskazuje.
Sam wykonywałem już podobne „hymny” (np. Weltjugendtag05) również używając ozdobników, mordentów i obiegników, ale podczas oficjalnej uroczystości NIEGDY bym się na to nie ośmielił, gdyż hymn miał jednoczyć ludzi przez śpiew wszystkich - jeśli zastosowałbym ozdobniki muzyczne, sprawiłoby to, że ludzie zamieniliby się w milczące zgromadzenie, które byłoby skazane na słuchanie mnie/zespołu a tak dzięki temu, że wykonanie było jak w oryginale - w śpiew mogli włączyć się wszyscy. Jeśli natomiast byłby to koncert - jak najbardziej uważam za dopuszczalne użycie różnych metod śpiewy, glissanda, czy SLS. Oczywiście jest pewna granica, bo nie można z hymnu robić sobie jaj (jak to np. zrobił Kazik)

Dla przykładu abstrahując od hymnu narodowego: posłuchajcie sobie wersję Bogurodzicy wykonanej przez Testimonium – jest to wersja młodzieżowa, która ma na celu przybliżenie młodym i zachęcenie do zgłębiania się w kulturę Polski. Mi się ta wersja podoba, ale np. w Kościele nigdy bym takiej nie wykonał i tylko wersja tradycyjna sprawia, że przechodzi mnie dreszcz emocji i jest w stanie skierować moje myśli ku Bogu np. podczas wykonywania. To samo jeśli chodzi o hymn. Kiedy podczas jakichś inauguracji śpiewa się hymn lub nawet Rotę (podczas 3 majowych) słyszałem różny „przyjemne” wersje, ale tylko te surowe odzwierciedlają dramat Polskiego Narodu i każdorazowo potrafią wzruszyć mnie do łez.
Obrazek
lo53n
Użytkownik Forum
Posty: 4
Rejestracja: 20 sty 2010, 20:27
Lokalizacja: Hajnówka i jestem z tego dumny ;)

Odpowiedz z cytatem

Post autor: lo53n »

Wg mnie, hymn powinien być śpiewany przez chór, wtedy brzmi bardziej poważnie ;) bo w sumie o to chodzi nie? Śpiewany solo nie brzmi już tak wspaniale.... Nie mam nic przeciwko urozmaiceniu melodii, typu podział na głosy (np na 5, każdy w innej tonacji ;)) , czy zmiana rytmu. W chórze to wszystko brzmi po prostu doskonale :) Jak ktoś śpiewa solo, to jest niestety prawdopodobieństwo, że coś może nie wypalić, np. zła zmiana rytmu czy jakieś niedociągnięcia. Takie rzeczy sie zdarzają, na szczęście nie za często (dzięki Bogu!), ale to w chórze sie maskuje (jak spiewa dajmy 20-30 osob to pomyłka zostaje zagłuszona przez innych -wiem coś o tym bo sam przez kilka lat uczęszczałem na chór i czasem nie wychodziło ;))
Zresztą jak stwierdził Alanbach, jest mnóstwo wersji przyjemnych dla ucha ze zmienioną formą, ale czy znalazł by się ktoś kto by wykonał taką wersję na jakiejś doniosłej...(zabrakło słowa w palcach)... uroczystości (tak to te słowo!). Jednak czasami jakieś pomyłki się zdarzają, nawet w wykonaniu Szanownego Pana Prezydenta ;) (osławione " Z ziemi polskiej do włoskiej " zresztą niesłusznie rozdmuchane, ponieważ to że się pomylił oznacza że jest jak najbardziej człowiekiem)
Playback (także wspomniany przez Alanbacha) powoduje że śpiew traci swój prawdziwy sens (zostaje wspomagany i zmieniany przez maszyny). Bo przecież ciężko się postarać i poćwiczyć gdy jest się jakąś super-mega-amjerican-star i wychodza takie "faile" jak u Mandaryny na Sopot Festiwal (z resztą ona nie ma talentu do śpiewania , czasem lepiej żule pod sklepem śpiewają ;) [ironia]) A przecież tyle utalentowanych śpiewaczek ginie w w okresie szkolnym, bo nie ma czasu na próby, szczegolnie w szkole średniej, gdzie śmiga sie po 8h w szkole, potem drugie tyle żeby ogarnąć lekcje i odpocząć od szkoły. Chwila, zboczyłem z tematu. A więc... wyobraźcie sobie że w pewnym momencie playback nawala i słychać ciche fałszowanie... Kolejna kompromitacja, nie tylko na scenie, nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. A tego byśmy nie chcieli? A przecież i tak poprzednie akapity wykluczają solo i tym samym playback, więc nie byłoby czym się martwić ;)
Co do plagiatu ; powinniśmy być trochę dumni (ale nie bez przesady, zgorszenie i irytacja nie powinny zniknąć) , że to akurat nasza melodia została "skopiowania" (a nie USA :)), ale mimo to ten plagiat jest niezbyt przyjemny. W końcu plagiat to pogwałcenie cudzej twórczości, w tym wypadku wybitnego kompozytora Józefa Wybickiego.

Pozdro ;)
Krytykowanie. To jest to. Reszte lepiej zostawię innym.
Awatar użytkownika
Alanbach
Użytkownik Forum
Posty: 331
Rejestracja: 08 sie 2005, 17:21
Lokalizacja: Poznań-Lublin

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Alanbach »

lo53n pisze: (...) Nie mam nic przeciwko urozmaiceniu melodii, typu podział na głosy (np na 5, każdy w innej tonacji ;)) ,
Pozwolę sobie na małą korektę.
:arrow: Primo: Otóż podział głosów w chórze zazwyczaj ogranicza się do czterogłosu mieszanego (nie ma sensu do 5, bo piaty byłby zapewne subbasem w oktawie z sopranem – więc takiego unisono się po prostu nigdy nie stosuje – stąd pięciogłos usłyszysz baaardzo rzadko!)
:arrow: Secundo: Każdy głos NIE MOŻE być w innej tonacji tylko zapewne chodziło Ci, że powinny być w innych oktawach – są to bowiem dwie ale bardzo znaczące różnice. Gdyby były tak jak powiedziałeś w innych tonacjach (załóżmy sopran w C-durze a alt w gis-molu) to usłyszelibyśmy MAKABRYCZNE dysonanse spowodowane znakami chromatycznymi przy kluczu (decydujące o tonacji).
lo53n pisze: Playback (...) powoduje że śpiew traci swój prawdziwy sens (...) jak u Mandaryny na Sopot Festiwal (z resztą ona nie ma talentu do śpiewania ...)
Pozdro ;)
Z pierwszą częścią zdania się zgodzę, jednak widać, że osoby, które nie miały nigdy do czynienia z muzyką na poważnie nie wiedzą, że nie należy tak pochopnie oceniać gwiazd. Co prawda nie znam twórczości Mandaryny, jednak uważam, że śpiewać umie, ale nie powinna porywać się na wokalistkę solową, gdyż się do tego po prostu nie nadaje skoro nie jest w stanie sprostać występom na żywo.
Występ na żywo na scenie różni się diametralnie od występu np. w kameralnej Sali – jeżeli nie masz odpowiedniego odsłuchu lub pseudofachowcy zajmują się podłączeniami sprzętów wpływa to na utrudnianie Ci czystego śpiewu z powodu zagłuszania przez inne instrumenty lub półplayback. Stąd moja mała wyrozumiałość do wokalistów, którym czasem się zdarzy śpiewać nieczysto, aczkolwiek jeśli ktoś ma dobry słuch raczej poradzi sobie z taki problemem – też oczywiście będzie to zależeć od dyspozycyjności głosu w danym monecie (niezmęczony, odpowiednia temperatura, śpiew na stojąco zamiast podczas choreografii itp.)
Obrazek
Awatar użytkownika
Toczek
Użytkownik Forum
Posty: 97
Rejestracja: 29 sie 2009, 21:34
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Toczek »

Dziękuję Alanbachowi za fachową lekcję :)

Jeśli chodzi o mnie, to kwestię interpretacji hymnu narodowego postrzegam raczej relatywnie. Jestem pewien, że czasami zadawaliście sobie pytanie, czy na hymn narodowy bardziej nadawałaby się "Rota", czy "Mazurek Dąbrowskiego". Moim zdaniem to pierwsze. Niektóre fragmenty tekstu są obecnie ciut niepolityczne ("Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz"), ale kto powiedział że tego nie można zmienić? A poza tym "Rota" jest zdecydowanie poważniejszym, bardziej pompatycznym utworem nawiązującym zresztą wyraźniej do naszej Polskości ("królewski szczep Piastowy", "tak nam dopomóż Bóg").

Zresztą sami sobie porównajcie

Rota

Mazurek Dąbrowskiego

Mazurek Dąbrowskiego jest zdecydowanie pogodniejszą, lżejszą, mniej poważną melodią. Nie jestem patriotą, ani nie darzę uczuciem swojego narodu i jego boga, ale muszę przyznać, że "Rota" mnie porusza. I tutaj raczej czułbym się zdegustowany, gdyby ktoś "spopował", "zamerykanizował", czy - nazywając rzecz po imieniu - zepsuł ten utwór. Natomiast "Mazurek Dąbrowskiego", do którego mam raczej lekceważący stosunek - w pewnych granicach rozsądku zdecydowanie mogliby sobie pozwolić na jakieś niepoważne modyfikacje.

Poza tym naprawdę nie trzeba być genialnym kompozytorem, żeby stworzyć chwytliwą piosenkę o bohaterstwie i oddaniu za kraj. O romantycznej brawurze Polaków można naprawdę ciekawie opowiadać i nie trzeba do tego nawet być Polakiem.
Swojego czasu w Polsce wypromował się mało znany Szwedzki zespół "Sabaton", ze swoim utworem "40:1". Uważanym za jeden z najlepszych nie tylko w Polsce. Zresztą - sami posłuchajcie: Sabaton - 40:1 (tylko nie zwracajcie uwagi na napisy, bo są totalnie powykręcane). Na hymn to się nie nadaje, ale dowodzi faktu że dałoby radę skomponować coś lepszego od "Mazurka"... I zamiast śpiewać o "zapłakanym ojcu Basi" z satysfakcją słuchalibyśmy - chociażby o Zawiszy Czarnym, który nie zostawił swoich towarzyszy broni samych na pastwę wroga.

No cóż, ale jest jak jest...
http://farmersi.pl - polecam wszystkim, którzy cenią sobie wymagającą myślenia rozgrywkę na poziomie.
Awatar użytkownika
ShadoV
Użytkownik Forum
Posty: 50
Rejestracja: 13 mar 2006, 19:22
Lokalizacja: Parzyce

Odpowiedz z cytatem

Post autor: ShadoV »

Ja ze swej strony krótko dodam, że niewiele krajów czy zespołów muzycznych doceniałoby waleczność, upór i patriotyzm Polaków.
Właściwie jedynym zespołem zagranicznym który znam i który właśnie ujawnia w Polakach te cechy (w bitwie pod Wizną) jest właśnie Sabaton w tymże utworze.
Chwała im za to, że zwracają uwagę na takie rzeczy.

Wracając do hymnu.
Myślę, że "Mazurek Dąbrowskiego" rzeczywiście można lekko przerobić, ale w granicach zdrowego rozsądku, by sens utworu został zachowany.
Fakt faktem "Rota", czy nawet "Bogurodzica" jako poważne pieśni nie nadają się na tego typu przeróbki, wg. mnie i uważam, że psułoby to klimat zawarty w obu pieśniach.
1) Jeżeli istnieją 4 różne możliwości doprowadzenia programu do krachu i wszystkie 4 zablokujesz, wtedy użytkownik znajdzie piątą metodę.
2)Nie ma programów całkowicie idiotoodpornych.
3)Stopień głupoty twojego postępowania jest wprost proporcjonalny do liczby przyglądających ci się osób.
Awatar użytkownika
SobonPiotrQ
Użytkownik Forum
Posty: 78
Rejestracja: 24 maja 2009, 19:04
Lokalizacja: Radom-Zajezierze-Jastrzębia

Odpowiedz z cytatem

Post autor: SobonPiotrQ »

A dla mnie jest to zwykły kawałek, w dodatku jak dla mnie nudny i słaby i nie ma sensu go przerabiać. Zostawić to jak jest i tyle. Jeśli zmienimy go raz, to później będzie zmieniany wraz z każdą nową partią.

Zostawmy to dziadostwo jakie jest i tyle.

PS Zamerykańszczowienie tego to byłaby kompletna patologia. Amerykanie mają gówniane podejście do wykonywanej muzyki, potrafią zyskać tylko rozgłos, ale nie o to w tym chodzi, PKS.

PPS Podobnie uważam w kwestii flagi, ją też niby można ulepszyć zamerykanizować, tylko po co? Mamy fajną ściereczkę i cieszmy się tym. Nie zmieniajmy takich rzeczy, bo będą wychodzić koszmary, PKS.

PPPS Khel, zmień styl pisania, bo jest straszliwie męczący, nie doczytałem do końca, a ziew pojawił się kilka razy. Zacznij ewoluować swój język, inaczej po wsze czasy zostaniesz "starym prykiem". Jak wiele razy Ci mówiłem, język polski żyje, rozwija się, rośnie... A Ty ciągle korzystasz z tego, który był używany setki lat temu, a to jest złe, PKS.
Awatar użytkownika
Alanbach
Użytkownik Forum
Posty: 331
Rejestracja: 08 sie 2005, 17:21
Lokalizacja: Poznań-Lublin

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Alanbach »

SobonPiotrQ pisze:A dla mnie jest to zwykły kawałek, w dodatku jak dla mnie nudny i słaby (...) Zostawmy to dziadostwo jakie jest i tyle.
(...)
Podobnie uważam w kwestii flagi,(...) Mamy fajną ściereczkę i cieszmy się tym.(...)
język polski żyje, rozwija się, rośnie... A Ty ciągle korzystasz z tego, który był używany setki lat temu, a to jest złe, PKS.
Jeśli uważasz rozwijanie języka jako wprowadzanie takich prymitywnych neologizmów jak „słitaśnie”, „fajniuchno”, „jesteś hardkorem” „ale dżołk”, „żal.pl” no to Ci współczuję. Poza tym niedawno ktoś użył pewnego epitetu opisując kogoś jako „dziecko neostrady”. Zajrzałem do słownika internetowego, bo w tej kwestii jestem trochę do tyłu i śmiało mogę powiedzieć, że pomimo, iż używasz języka polskiego poprawnie to po wartościach jakie (sądząc po wypowiedzi) posiadasz (choćby flagę narodową porównywanie do ściereczki) zaliczasz się do dzieci neostrady.
Obrazek
Awatar użytkownika
Toczek
Użytkownik Forum
Posty: 97
Rejestracja: 29 sie 2009, 21:34
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Toczek »

Musicie z poważnego tematu robić dyskusję w ramach trollingu?
http://farmersi.pl - polecam wszystkim, którzy cenią sobie wymagającą myślenia rozgrywkę na poziomie.
Awatar użytkownika
SobonPiotrQ
Użytkownik Forum
Posty: 78
Rejestracja: 24 maja 2009, 19:04
Lokalizacja: Radom-Zajezierze-Jastrzębia

Odpowiedz z cytatem

Post autor: SobonPiotrQ »

Alanbach pisze: Jeśli uważasz rozwijanie języka jako wprowadzanie takich prymitywnych neologizmów jak „słitaśnie”, „fajniuchno”, „jesteś hardkorem” „ale dżołk”, „żal.pl” no to Ci współczuję. Poza tym niedawno ktoś użył pewnego epitetu opisując kogoś jako „dziecko neostrady”. Zajrzałem do słownika internetowego, bo w tej kwestii jestem trochę do tyłu i śmiało mogę powiedzieć, że pomimo, iż używasz języka polskiego poprawnie to po wartościach jakie (sądząc po wypowiedzi) posiadasz (choćby flagę narodową porównywanie do ściereczki) zaliczasz się do dzieci neostrady.
Zanim zaczniesz komuś współczuć, pomyśl najpierw nad swoich zachowaniem. Czy ja gdzieś tych zwrotów używam, czy ja gdzieś takie coś walnąłem? NIE! A skoro, nie to dlaczego uważasz, że jestem ich zwolennikiem? Można pisać z życiem, zrobić to ciekawie bez używania internetowych wstawek, Khel ich nie wstawia, ale też pisuje bez życia.

Chwila moment, coś mi tu nie gra. Najpierw wypominasz mi, że chcę używania zwrotów typu "jesteś hardkorem" itp., a sam starasz się nazywać mnie "dzieckiem neostrady". Krytykujesz jedną rzecz, a później wedle niej postępujesz, obalasz tym samym samego siebie.

I ostatnie, kwestia ściereczki i kuraka. Co Cię interesuje co ja sądzę o symbolach? Dla mnie to są symbole, bez żadnej wartości, one po prostu są i tyle. Czy mamy się z tym utożsamiać? Mam nadzieję, że nie, bo zobacz co się z takiego fanatyzmu robi, powstaje Radio Maryja i inne skretyniałe organizacje. Dla mnie flaga to tylko ściereczka, która ma barwy narodowe, które są niczym więcej jak tylko połaczonymi dwoma kolorami, nie mają one w sobie żadnej mocy, żadnej magii, po prostu są i tyle, reprezentują nas i koniec. Potrafisz to pojąć?

I ostatnia sprawa, nie wchrzaniaj się w nie swoje sprawy, bo głupio na tym wyjdziesz. Khel coś napisał, ja mu odpowiedziałem, czekałem na jego odpowiedź nie Twoją. Masz wrażenie, ze Khel jest głupi? Nie bój się o niego, potrafi się bronić. Ale Ty wtrącić się musiałeś, w życiu codziennym tez to robisz? Jak rozmawia dwóch dziadków, to im też wchodzisz w paradę? Obrażasz ich? Starasz się pokazać, że się znasz lepiej? Nie jesteś proszony do dialogu, to nie udzielaj się. Mnie tego nauczono w domu, Ciebie widać nie, ale nie martw się... Człowiek uczy się przez całe życie.
Odpowiedz