TES

Miejsce na dyskusje "off-topic"

Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Zozol92
Użytkownik Forum
Posty: 573
Rejestracja: 26 lut 2006, 10:01

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Zozol92 »

Do tego wystarczy Ci radek 9550, który na allegro chodzi w cenie 20-40 złociszy. Na tej karcie Oblivion chodzi bez problemów na najniższych parametrach, a leciutko się przycina na niskich. Co oznacza, że 15 minut podkręcania i śmigasz po całkiem znośnym krajobrazie :wink:
Awatar użytkownika
DeBe
Użytkownik Forum
Posty: 1010
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:37
Lokalizacja: z chipsów Lays

Odpowiedz z cytatem

Post autor: DeBe »

U mnie działa płynnie tylko na bardzo niskich... na niskich nieźle, ale momentami za bardzo zacina. Ja jestem taką osobą, która nie zniesie choćby drobnego przycinania. Problem w tym, że jakość grafiki w Oblivionie na "Bardzo niska", jest po prostu fatalna... gorsza niż w Morrowindzie. I trochę się odechciewa gry jeśli wiadomo jak pięknie może to wyglądać na dobrym kompie.
Awatar użytkownika
Zozol92
Użytkownik Forum
Posty: 573
Rejestracja: 26 lut 2006, 10:01

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Zozol92 »

Grywałem na najniższym. Zgodzę się, że jest kijowo, ale jak się zna już trochę tę grę, nie zwraca się na takie rzeczy uwagi. Nie chcę się wozić, czy coś w tym rodzaju, ale jak gram w domu na najwyższych, a pojadę na przykład do babci i muszę zmniejszyć o cztery poziomy, nie przeszkadza mi to specjalnie. Gry z serii TES oceniłbym tak - są jeszcze wspanialsze z jakąkolwiek grafiką, niż bez niej :P
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

Przyznam szczerze, że nie zwróciłem uwagi na to, że jest tu w ogóle jakiś poziom ustawień. Zawsze grałem na najwyższych i nie żałowałem niesamowitych przygód, jakich przyszło mi doświadczać w światku mieszczącym się w Tamriel. Nie mam teraz gry na kompie i nie chce mi się jej instalować, ale czy muzyka i efekty dźwiękowe również podczas zmniejszania ustawień, ulegają pogorszeniu? Na przykład słabsza jakość dźwięku, czy może zrezygnowanie z którejś opcji. Czy może po prostu tyczy się to tylko i wyłącznie grafiki? Kieruje się oczywiście tym, co DeBe oznajmił w swoim powyższym poście.

Jeżeli chodzi o poziom grafiki, Zozolu, to mój kolega uważa, iż zbyt skupili się właśnie na niej, a za słaby wątek gry ułożyli. Jego zdaniem w Morku grafa przedstawiała się gorzej, ale scenariusz był istnym majstersztykiem. Co o tym sądzisz?

A tak poza sprawami technicznymi. Ma ktoś z Was jakąś ulubioną lokację w Morku i Otchłani? Bądź ulubioną postać, czy jakieś charakterystyczne zadanie typu "dostarczenie rękawiczki miłości mojego życia" (to było najprzyjemniejsze zlecenie dla mnie w Vvardenfell)? To romantyczna i dosyć krótka akcja, polegająca na zapoznaniu ze sobą Maurrie Aurmine i Nelsa Llando. Osobiście pamiętam dokładnie moment, kiedy w zamierzchłych czasach po długiej tułaczce, zauważyłem na horyzoncie jakieś zabudowania. Było to pierwsze miasto, jakie mi mogłem ujrzeć i zdążając przez pomost w stronę bramy do Balmory, towarzyszyła memu triumfalnemu wejściu iście triumfalna muzyka (utwór przewodni), która świetnie odzwierfiedlała dotarcie do celu po długim błądzeniu różnorakimi bagnami i kniejami w stronę nie do końca ustalonego celu. Pragnienie bohatera wówczas było jedno - dotarcie do jakiejś kolebki cywilizacji, bo szlajanie się po bezdrożach i podziwianie pięna natury mocno herosa znużyło. Nie wiem, dlaczego nie skorzystałem wtedy z Łazików. Być może nie wiedziałem jeszcze, do czego służą. Tak czy siak podziwianie miasta po zapoznaniu się z portem w Seyda Neen, było dla mnie czymś nowym. To takie pierwsze wrażenia po zagłębieniu się w rozgrywkę. Pierwszym była walka z właścicielką latarni morskiej, Thavere Vedrano. Wtedy jeszcze walczyć nie potrafiłem i musiałem czmychać co chwila z pomieszczenia, ponieważ dostawałem potężny wycisk. Dlaczego? Nie wiem. Machałem nożem w te i we wte nie wiedząc, czemu pudłuję. :)
Awatar użytkownika
DeBe
Użytkownik Forum
Posty: 1010
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:37
Lokalizacja: z chipsów Lays

Odpowiedz z cytatem

Post autor: DeBe »

Khel pisze: Nie mam teraz gry na kompie i nie chce mi się jej instalować, ale czy muzyka i efekty dźwiękowe również podczas zmniejszania ustawień, ulegają pogorszeniu? Na przykład słabsza jakość dźwięku, czy może zrezygnowanie z którejś opcji. Czy może po prostu tyczy się to tylko i wyłącznie grafiki? Kieruje się oczywiście tym, co DeBe oznajmił w swoim powyższym poście.
Chodzi tylko o jakość grafiki... problem w tym, że grając na "Niskiej" jakości, aby gra płynniej działała wyłączałem niektóre systemowe programy, aplikacje czy coś w tym stylu (nie znam się na tym... ale chodzi mi o ALT+CTRL+DELETE i "zakończ proces", a trochę tego jest)... efekt tego był taki, że istotnie gra działała nieco lepiej, ale często nie uświadaczałem dźwięków.
Khel pisze:Osobiście pamiętam dokładnie moment, kiedy w zamierzchłych czasach po długiej tułaczce, zauważyłem na horyzoncie jakieś zabudowania.
To masz fajnie... bo ja jedynie co mogłem dostrzec na horyzoncie to pustka... ewentualnie słoneczko.
Awatar użytkownika
Zozol92
Użytkownik Forum
Posty: 573
Rejestracja: 26 lut 2006, 10:01

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Zozol92 »

Khel pisze:...czy muzyka i efekty dźwiękowe również podczas zmniejszania ustawień, ulegają pogorszeniu?
Z tego co zaobserwowałem, to nie. Jakość muzyki prawdopodobnie można zmienić oddzielnie (w samej grze). Chyba jednak nie ma takiej potrzeby.
Khel pisze:Jego zdaniem w Morku grafa przedstawiała się gorzej, ale scenariusz był istnym majstersztykiem. Co o tym sądzisz?
Fabuła w Oblivionie jest fajna, ale nie umywa się do Morrowindowej. Żeby wiedzieć, trzeba to przeżyć osobiście :D
Khel pisze:To romantyczna i dosyć krótka akcja, polegająca na zapoznaniu ze sobą Maurrie Aurmine i Nelsa Llando.
Nie wykonałem tego questa, albowiem zarżnąłem buca, gdy zażądał ode mnie pieniędzy :lol:
Khel pisze:...szlajanie się po bezdrożach i podziwianie piękna natury...
O tak... grafika w TES III jest słabsza niż w następcy, ale tym krajobrazem się "oddychało". Nie potrafiłbym odmówić przygód Nerevaryjczyka na silniku z Otchłani :wink:
Khel pisze:...dotarcie do jakiejś kolebki cywilizacji...
Miasta z trzeciej części Pradawnych Zwojów są niezapomniane. Spowite popielną mgłą Ald'Ruhn, o poranku... Nadmorska, chłodna wioska rybacka Ald Velothi, nocą... Gorący, kamienny Suran, na zboczu gór Molag Maru, o zachodzie słońca... A do tego odgłosy natury i klimatyczna muzyka - oto właśnie Morrowind.
Kheli
Administrator Forum
Administrator Forum
Posty: 3391
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:20
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Kheli »

Sobie nie wyobrażam gierzenia w Morrowinda na głucho. Ta muzyka stanowi jeden z fundamentów ekscytującej rozgrywki, choć osobiście za skomplikowaną linią melodyczną podczas utworów bojowych nie przepadam. Ale eksploracyjna muzyka w czasie przechadzania się nocą po alejkach w Vivek, czy działania o zmierzchu na farmach w pobliżu Suran po stronie abolicjonistów i odkrywanie tożsamości Skrywa-Swą-Twarz, to rzeczy wręcz niezapomniane dzięki genialnej ścieżce dźwiękowej. Podoba mi się uniwersalność skomponowanych ścieżek, gdyż równie dobrze pasują do zwiedzania zalanych kopalń, co wędrowania i wczytywania się w tomiska w wielkiej bibliotece mądrości czy wertowanie pozycji na półkach Rzadkich Książ Jobashy z Dzielnicy Przybyszów.
Fabuła w Morrowindzie jedynie pozornie brzmi błacho: "nic nie wiesz, ale masz uratować całą wyspę z rąk ciemności", co innego jest w Otchłani. Tam na początku mamy już określony cel (do którego notabene wcale zmierzać nie musimy) i od nas zależy nie los całej krainy, a los przyszłego cesarza, który o swej szlachetnej krwi nie ma pojęcia i pracuje w jakimś Kvatch jako kleryk. Podążanie Ścieżką Blasku i rozwiązywanie kolejnych łamigłówek, radząc się uczonych z uniwersytetu magii w stolicy (głównie Tar-Meeny) dostarczając im tomy, z których dowiemy się więcej szczegółów o Amulecie Królów; już na samą myśl narzuca nam bardziej ułożony scenariusz z wartką akcją i równie zaskakującą fabułą. Morrowind zwiększał horyzonty, dawał poczucie wolności już od przekroczenia progu Biura Spisów i Opodatkowania. Ale jak nie zauważyć, podobną scenę mamy w Otchłani, gdy za zwolnieniem samego Uriela Septima wychodzimy z podziemi na wolność po masakrycznym widoku, jakim był mord na cesarzu. Omijając kraty, przez które przedziera się poranne słońce, stoimy na uboczu wyspy z Miastem Cesarskim za plecami. W obu grach od tego momentu możemy iść własną obraną drogą i doświadczać uroku onirycznych lokacji i piękna wykreowanej przez zawodowych grafików, animowanej przyrody.
Jeśli chodzi o niedoszły romans uroczej parki związanej rękawiczką, wymienionej wyżej... jesteś potworem bez serca, Zozolu. Zwykłą bestią, wysysającą siły życiowe z zakochanych. A wczoraj Walentynki były. O ile się orientuję, w Otchłani miłosnych wątków było znacznie więcej, choć żaden nie tyczył się ściśle swatania nieśmiałych amanta i amantki za pomocą ekstrawagandzkiej rękawiczki, którą można było upchnąć na targu za dwadzieścia sztuk Smoków.
Zgadzam się z Tobą, że łażenie po bagnach z wgranym modem do urozmaiconych odgłosów natury, jest przeżyciem godnym Nerevara. Różnorodność miejsc w Morrowindzie zmieniała się prawie tak często, jak bielizna wykreowanego przez nas herosa. Szło się bez specjalnego celu u podnóża gór podziwiając na boku spopielone drzewa i szare, bure pustkowie przyprawiające bohatera o ponury nastrój, gdy po drugiej stronie skalistej ściany rosły sobie grzyby wielkości budynków, zaś okolica obrastała w najprzeróżniejsze rośliny przydatne do alchemickich amatorskich eksperymentów z moździerzem tudzież moździerzem i palnikiem, które na celu miały tworzenie mikstur wszelakiej maści i zastosowań.
Pamiętam, że ostatnim rodzajem miast jakie poznałem, było charakteryzujące się specyficzną architekturą Tel Mora z mieszkaniami znajdującymi się ponad ziemią i głównymi budynkami mieszczącymi się w konarach gigantycznych grzybów. Wszcząłem tu niejedną szlachtankę ze strażnikami miejskimi, którzy na moje powitanie ściągali zza światów mityczne istoty (atronache ciała?). Witałem i ich, i ich podopiecznych moją Złotą Świętą i moim kunsztem zawodowego atlety. Samo spacerowania oświetlonymi, zacisznymi ulicami również należy do przyjemności podczas tajnych wizyt w tej mieścinie i jej podobnych (Tel Aruhn, Tel Branora, Tel Fyr i Tel Vos).
Awatar użytkownika
Zozol92
Użytkownik Forum
Posty: 573
Rejestracja: 26 lut 2006, 10:01

Odpowiedz z cytatem

Post autor: Zozol92 »

Khel pisze:...jesteś potworem bez serca, Zozolu. Zwykłą bestią...
Naprawdę mi przykro z tego powodu... ale cóż miałem zrobić, gdy zatłukłem romantycznego zbira, nim się dowiedziałem o tym, że ktoś go kochał? W końcu ów jegomość rzucił się na mnie podczas mej pierwszej podróży do Pelagiad (nawiasem mówiąc, urokliwe miasteczko; nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się z zachodnią częścią Tamriel, choć nigdy tam nie byłem), dając mi wybór - wyskok z drobniaków lub śmiertelna potyczka.
Khel pisze:...Tel Aruhn, Tel Branora, Tel Fyr i Tel Vos.
Jest jeszcze kilka majestatycznych siedlisk radnych Telvani i ich poddanych. Sadrith Mora, stolica klanu, przy której miejscowi się fort Dom Rosomaka - to połączenie daje wielką mieszankę usług na małym obszarze, niespotykanych często w innych miejscach Vvardenfell. Vos (bez "Tel"), głównie zamieszkane przez okolicznych pasterzy, słynące także ze świątyni, w której umiejętności uzdrawiania możemy podnieść na najwyższy poziom. W końcu Tel Uvirith - forteca zbudowana na nasze zlecenie (pod warunkiem, że wybierzemy karierę Telvańczyka), pełna pomieszczeń godnych składowania naszych artefaktów i wyposażona w lochy, doskonałe do więzienia najstraszliwszych gatunków wyspy; na zewnątrz niej zostały wzniesione tradycyjne domostwa ludności Telvani; wśród tej nielicznej populacji znajdziemy starą ekspertkę zaklinania, gotową odprzedać nam za stosowne sumy swoje mistrzowskie produkty (między innymi, zwoje kontroli o tak potężnej mocy, że są w stanie zawładnąć nawet strażnikiem świątynnym).
Khel pisze:Wszcząłem tu niejedną szlachtankę ze strażnikami miejskimi, którzy na moje powitanie ściągali zza światów mityczne istoty (atronache ciała?).
Telvańscy strażnicy - ich wygląd i umiejętności, to świetny pomysł twórców, jednak to drugie niestety się nie sprawdza. Jak wiadomo, w Morrowindzie magia jest mało skuteczna, zaś umiejętności strzeleckie nie dorównują fechtunkowi na tym samym poziomie. Jednak przywołanie gnijącego, ożywionego truposza, miotnięcie czarem spowalniającym pogoń tudzież ucieczkę, a następnie ostrzeliwanie z łuku naszego "lawbreakera", klimatycznie sprawdza się znakomicie.
Odpowiedz