TES
Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy
TES
Zapewne wielu z Was grało (a na pewno spotkało się z tytułem) w którąś z gier serii "Zwoje Starszyzny" (The Elder Scrolls). Do dwóch najpopularniejszych (dzięki którym seria zasłynęła na świecie) należą zdecydowanie "Morrowind", oraz "Otchłań" i te oto dwa tytuły zyskały na świecie licznych fanów wśród sympatyków gier RPG. Ktoś może z szanownego towarzystwa grał w którąkolwiek z czterech części serii? Może jakieś ciekawe przygody kogoś bohater przeżywał w świecie Tamriel. Piszcie śmiało!
Ostatnio zmieniony 31 paź 2008, 18:45 przez Kheli, łącznie zmieniany 2 razy.
Grałem w Morrowinda i Obliviona, lecz ani w tej, ani w tej nie zaszedłem zbyt daleko. W Morrowindzie miałem 16 poziom wojownikiem... oczywiście grałem też innymi klasami, jednak moja ulubiona (czyli mag) była dla mnie praktycznie niegrywalna z powodu nieodnawiającej się many (z tego co pamiętam było to możliwe tylko podczas snu). Tak więc tytuł ten jakoś nie przypadł mi specjalnie do gustu.
Z kolei w Obliviona mógłbym grać tygodniami... gdybym miał wystarczająco dobry sprzęt.
Z kolei w Obliviona mógłbym grać tygodniami... gdybym miał wystarczająco dobry sprzęt.
- Lacondeguy
- Użytkownik Forum
- Posty: 7
- Rejestracja: 15 maja 2008, 14:32
- Lokalizacja: Białystok
Ja również grałem w Morrowinda i Obliviona. I w przeciwieństwie do DeBe wole jednak Morrowinda. W Obliviona grałem tylko trochę ze względu na to, że jakoś wole starsze gry. Morrowinda przeszedłem wojowniko-magiem na poziomie 25 z tego co pamiętam (mogę się mylić). Dla mnie Morrowind to taka klasyka, do której wracam co jakiś czas. Tak samo jak do Knights and Merchants.
Przeszedłem całego Morrowinda wraz z dwoma dodatkami (58 lvl
) i co tu dużo mówić - jedna z najlepszych gier cRPG jakie kiedykolwiek wymyślono, chociaż jak każda, ma niestety swoje błędy. Magia jest bardzo słaba w Morrowindzie, jedynie takie czary jak lewitacja czy premia do retoryki są czasami przydatne... Resztę da się załatwić solidnym claymorem
Podobają mi się jednak takie możliwości jak zbudowanie własnej twierdzy, czy dołączenie to gildii abolicjonistów
Osobiście maznąłem też kilka małych modów, które (imo) umilają grę
Co się tyczy Obliviona - mam trochę za słaby sprzęt, ale z tego co słyszałem jest to kolejna obowiązkowa pozycja na półce każdego fana RPG
Khelbenie - zapomniałeś wymienić Arenę i Daggerfalla, czyli część pierwszą i drugą...
Podobają mi się jednak takie możliwości jak zbudowanie własnej twierdzy, czy dołączenie to gildii abolicjonistów
Co się tyczy Obliviona - mam trochę za słaby sprzęt, ale z tego co słyszałem jest to kolejna obowiązkowa pozycja na półce każdego fana RPG
Khelbenie - zapomniałeś wymienić Arenę i Daggerfalla, czyli część pierwszą i drugą...
Niezły odzew na starcie. Może Michailoff opisze swoje Morrowindowe dzieje, opowie o przygodach i swoich refleksjach? Z tego co mi wiadomo, grywał w to i owo i dorze wspomina obie części gry.
Jeśli chodzi o pomięcie dwóch tytułów sagi o Zwojach Starszyzny, przypominam że wymieniłem dwa najpopularniejsze i najlepsze tytuły. Nie mówiłem, że to od nich zaczyna się gra. W końcu Morrowind jest częścią trzecią, zaś Otchłań czwartą - przed nimi spotykamy się z grami, jakie wymieniłeś.
Jeśli chodzi o pomięcie dwóch tytułów sagi o Zwojach Starszyzny, przypominam że wymieniłem dwa najpopularniejsze i najlepsze tytuły. Nie mówiłem, że to od nich zaczyna się gra. W końcu Morrowind jest częścią trzecią, zaś Otchłań czwartą - przed nimi spotykamy się z grami, jakie wymieniłeś.
- Michailoff
- Moderator
- Posty: 933
- Rejestracja: 15 paź 2005, 11:05
- Lokalizacja: Kraków
Tak jest! Grywałem w obie najnowsze części Prastarych Zwojów i muszę powiedzieć, że obie, choć są znakomite, to połączenie niektórych mechanizmów rozgrywki i fabuły z Morrowinda oraz niektórych mechanizmów, systemów tworzenia postaci i świata z Otchłani mogłoby dać znakomity efekt. No cóż - zobaczymy, jaka będzie piąta część. Wracając do obecnych gier, to zawsze tworzyłem własną klasę, która najbardziej odpowiadała moim upodobaniom skłonnego do bitki i włamań wojownika. Zawsze omijałem MQ (wątek główny) i wykonywałem zadania dla jednej gildii. I tak - w Morrowindzie postanowiłem jak zawsze grać w legionie cesarskim. Udałem sie na piechotę do Gnisis i zaczynając tam karierę wykonywałem zadania dla legionu wspinając sie po szczeblach kariery zostając wreszcie Knight of the Imperial Dragon (najwyższa pozycja w legionie do osiągnięcia w grze). Rozwijałem także swoją postać W Oblivionie zaś zacząłem od walk na arenie pokonując w ostateczności Gray Prince (arcymistrza areny) przejmując jego tytuł. Tu skupiłem się na rozwoju postaci i zdobyłem arcymistrzostwo w 3 biegłościach - ostrzu ciężkim pancerzu i akrobatyce, zaś w płatnerstwie mam 74 punkty. Z cech na 100 mam rozwiniętą siłę, wytrzymałość i szybkość, zręczność mam na poziomie 75, zaś szczęście na poziomie 69. Mam 38 poziom oczywiście własnej klasy, którą nazwałem w sposób mało kulturalnyKhelben pisze:Niezły odzew na starcie. Może Michailoff opisze swoje Morrowindowe dzieje, opowie o przygodach i swoich refleksjach? Z tego co mi wiadomo, grywał w to i owo i dorze wspomina obie części gry.
Jeśli chodzi o pomięcie dwóch tytułów sagi o Zwojach Starszyzny, przypominam że wymieniłem dwa najpopularniejsze i najlepsze tytuły. Nie mówiłem, że to od nich zaczyna się gra. W końcu Morrowind jest częścią trzecią, zaś Otchłań czwartą - przed nimi spotykamy się z grami, jakie wymieniłeś.
Crimson (king) Michailoff
Ostatnimi czasy wróciłem w pykanie w Otchań, gdy to dostała mi się w łapki Edycja Specjalna gry z dwoma dodatkami i w wersji polskiej na dokładkę. Nasza wersja językowa przedstawia się na odpowiednim poziomie i nie sądzę iż da się jej zarzucić cokolwiek. Szkoda jeszcze, że udzielono postaciom jeszcze polskich głosów, wówczas cieszylibyśmy się z pewnością czymś na wysokim poziomie. Czemu ciagle musimy być z tyłu? Niemcy i Francuzi zdubbingowali wersję konspektową i na YT można (tłumiąc zazdrość) usłyszeć na przykład "ich bin Lucien Lachance" wymiawiane przez mentora Mrocznego Bractwa. No. Wyżaliłem się. Cóż rzec mogę o dodatkach, jakimi ostatnimi czasy mogłem nacieszyć swoje oczka. Zdumiło mnie trochę, że już na początku rozgrywki otrzymuję jakieś komunikaty informujące mojego bohatera o różnych dobrach, oraz dziwnych rzeczach jakie niby weszły w moje posiadanie (jakaś posiadłość gdzieś tam, et cetera), mimo iż nie opuściłem jeszcze katakumb i cesarz Uriel Septim nie wyzionął ducha przebity sztyletem na moich oczach. Jedną z informacji było pojawienie się dziwnej bramy na środku jeziora. Czym prędzej... no, może nie czym prędzej. Korzystając z okazji, że akurat spacerowałem wzdłuż owej rzeki, udałem się na małą wysepkę, której na mapie dotąd nie było. Tam miast bramy/portalu do Otchłani, jakiej się spodziewałem, natknąłem się na jakiś tęczowy teleport, który zabierał mnie do krainy pogrążonej w chaosie, zwącej się w angielskiej wersji Shivering Isles (nie pamiętam, jak przetłumaczono to oficjalnie w polskiej wersji gry). Nie dużo tam połaziłem, ponieważ za szybko napotkane postacie zaczęły mi mącić w głowie, zaś zadania zlecone przez deadrycznego lorda tegoż świata - Sheogoratha - nie miały właściwie za dużo sensu... Ów lord jest najprawdopodobniej uosobieniem szaleństwa i obłędu. Wróciłem zatem do świata Tamriel, by posmakować kawałka dodatku Rycerzy Dziewięciorga, odnajdując w Anvil enigmatycznego proroka, który naucza pod centralną świątynią, w której pewien czas temu wymordowano pielgrzymów...
Jeśli chodzi o zrzut ekranu z Pelagiad, robiłem go dla morrowind.pl, i jak nietrudno się domyślić, na siłę pcham się do kolejnej społeczności, by ta mogła moje różnorakie dzieła publikować. Hiehie...
A na koniec - polecam polską wersję tym, którzy poza angielską nie dostrzegają żadnych innych.
Jeśli chodzi o zrzut ekranu z Pelagiad, robiłem go dla morrowind.pl, i jak nietrudno się domyślić, na siłę pcham się do kolejnej społeczności, by ta mogła moje różnorakie dzieła publikować. Hiehie...
A na koniec - polecam polską wersję tym, którzy poza angielską nie dostrzegają żadnych innych.
Takie mam przy okazji pytanie, dla wtajemniczonych... stałem się przypadkiem wampirem i by odratować swoje śmiertelne życie, muszę dla pewnej wiedźmy w podeszłym wieku dostarczyć bodajże pięć wielkich kamieni dusz. Otóż w Gildiach Magów sprzedawali mi je bez problemu (choć zdziercy i tak 300 smoków za to chcieli), jednakże teraz gdy jestem w ostatnim stadium przemiany nawet alchemicy nie chcą już ze mną gadać (o handlu już nie wspominając). Cóż począć? 
Cóż, nie grałem wprawdzie w Obliviona, ale trochę rozmawiałem z kolegą. Nie wiem czy tego próbowałeś, ale podobno w nocy, w kapturze lub hełmie, nikt nie pozna Twojej mrocznej istoty. Spróbuj handlować o odpowiedniej porze i w odpowiednim ubraniu. A jeśli to nie wypali, zawsze możesz poszukać kamieni dusz gdzieś po świecie
Btw: grałeś wampirem w Morrowindzie? Niezła nagonka
I takie pytanko: czy w Oblivionie są wilkołaki? Tak się zastanawiam, bo w Morrowindzie były...
Btw: grałeś wampirem w Morrowindzie? Niezła nagonka
I takie pytanko: czy w Oblivionie są wilkołaki? Tak się zastanawiam, bo w Morrowindzie były...