Karmić żołnierzy czy trzymać w warowni?
Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy
- LukY
- Użytkownik Forum
- Posty: 136
- Rejestracja: 21 paź 2007, 23:29
- Lokalizacja: Pasłęk - stolica sera :P
Najlepiej wybudować z 5-10 szkół, zapełnić je złotem i gdy nachodzi wojna wyszkolić chordę rekrutów, po czym wyszkolić z nich momentalnie wielką armie. oczywiście zalecane jest trzymanie jakiś obronnych wojsk, tak na wszelki wypadek, no i oczywiście mieć odpowiednią ilość sprzętu w Wartowni 
At the end of the world
Or the last thing I see
You are never coming home
Never coming home
Or the last thing I see
You are never coming home
Never coming home
Ja cały czas produkuje jedynie broń
rekrutów szkole wtedy kiedy w warowni jest tyle sprzetu ile powinno być żołnierzy - w sumie kiedy zaczynam bitwy to szkole cały czas rekrutów a kiedy dochodzi do 15 to tworze oddział
Rekrutów w warowni nie trzymam
Żołnierz naje sie jedną kiełbasą jednym chlebem lub winem a rekrut z warowni niestety zjada po dwa z tym samym skutkiem
A kiedy szkolimy masowo rekrutów to jak zaczną być głodni to cała armia nagle leci do gospody co zwykle kończy się głodówką w mieście
rekrutów szkole wtedy kiedy w warowni jest tyle sprzetu ile powinno być żołnierzy - w sumie kiedy zaczynam bitwy to szkole cały czas rekrutów a kiedy dochodzi do 15 to tworze oddział
Rekrutów w warowni nie trzymam
Żołnierz naje sie jedną kiełbasą jednym chlebem lub winem a rekrut z warowni niestety zjada po dwa z tym samym skutkiem
A kiedy szkolimy masowo rekrutów to jak zaczną być głodni to cała armia nagle leci do gospody co zwykle kończy się głodówką w mieście
Różnie z tym bywa. Jeżeli rekruci będą siedzieć ciągle w warowni, to podczas wędrówki w kierunku gospody zaczną robić tłok (jeśli sznurem w tym samym czasie się wysypią), zaś kiedy już przekroczą próg tegoż budynku, wszamią to, co zjada pospolity mieszkaniec miasta. By się napchać sięgnie po chleb, oraz wino, a na zajadkę poczęstuje się kiełbachą. Koszt wykarmienia nic nie robiącego rekruta jest jak widać znacznie większy. Kiedy stoi sobie uzbrojony żołnierz, do zaspokojenia głodu wystarczy mu byle wino i to na okres czterdziestu minut. Żołnierzami można kierować, a rekrutami nie. Zdecydowanie bardziej sie opłaca od razu ich odziewać w zbroje, oraz wsadzać w łapska odpowiednią broń. Jednak najlepiej zmylić przeciwnika-człowieka właśnie trzymając wszystkich w Warowni. Kiedy oddziały adwersarza przedrą się do miasta, gorące powitanie złożą im (nawet jeśli w lekkim galimatiasie) w mig nowo wyszkoleni wojacy.