szukam Prawdziwego gracza
Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy
Witam. Gra na szybkie zoldaki tez ma swoj wdziek. Niejednokrotnie juz tak gralem, jednak z reguly taka gra nie trwa wiecej niz 30 min. Kam jest bardzo wolna gra dlatego gracze ustalaja najczesciej jakis tam czas nieatakowania sie by w spokoju sie rozbudowac. Ja grywam przewaznie 2v2 na 1 h rozbudowy i wedlug mnie taka gra przynosi o wiele wiecej frajdy niz jakies tam mini potyczki zoldakow w 10 min gry.
Powiem tak z agentem(obecnie nie może grać w KaM ale myślę, że już wkrótce naprawi stacjonarka) graliśmy wiele gier online. I na żołdaki i na (dla nas standardową godzinę rozbudowy). Żołdaki zależności od mapy i od odległości złota wygrywałem ja albo agent. Co do normalnej gry w godzine można mieć jak dobrze grasz 20-30 kusz i plus na pierwszą linie 10-30 żołdaków a to już ciekawiej się gra. Choć jak my gramy już coraz częściej gramy na same mele(np.12-16 mieczników i bonus żołdaków; albo 60-80 samych żołdaków), jak z nami pograsz prędzej czy później się przekonasz że na kogoś z rng na odpowiedniej pozycji nigdy nie pokonasz choćbyś miał takie samo wojo(ale to już z wiadomości dla wtajemniczonych:]). Jak chcesz możesz spróbować grać z nami(było by miło gdybyś miał zew ip, ale hamak w ostateczności też daje rade, choć gry 2/2 na hamaku już ciężko ciągną.
gg:3051564
gg:3051564
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2009, 21:29 przez Franek89, łącznie zmieniany 1 raz.
Jest jeden co potrawi mieć 80 toporników po godzinie:P Nie wiem czy byś miał coś co by to zatrzymało:Prom pisze:Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której o zwycięstwie w rozgrywce pomiędzy wyrównanymi zawodnikami decyduje jeden żołdak, bądź ich garstka. Zwróć uwagę, że każda osada nawet najmniejsza od początku potrzebuje obrońców. Wystarczy ich wyrekrutować. A w tym układzie obrońca zawsze ma przewagę, gdyż napastnik musi znaleźć jego bazę, pokonując przy tym szmat drogi, co daje czas na przygotowanie obrony. Nie wspomnę już o istnieniu w KaM wież obronnych i o tym, że wyrekrutowanie łuczników zajmuje nieco więcej czasu, więc początkowy oddział żołdaków przy dobrym przeciwniku jest skazany na porażkę. Ja natomiast opisuję sytuację, w której moi przeciwnicy nie mieli żadnych oddziałów a ja posiadałem kilkunastu żołdaków i cały czas szkoliłem, posiadając jeszcze około 20 toporów, takie zaniedbanie musi zostać należycie wynagrodzone...
Dobrze opisał to kolega powyżej.. na wojnie i w miłości wszystko dozwolone, na szczęście znalazł się ktoś chętny na taką grę. Trzeba wykorzystać słabość przeciwnika, a szanse od pierwszej sekundy do ostatniej są w KaM wyrównane.
Franek89 pisze:Powiem tak z agentem(obecnie nie może grać w KaM ale myślę, że już wkrótce naprawi stacjonarka) graliśmy wiele gier online. I na żołdaki i na (dla nas standardową godzinę rozbudowy). Żołdaki zależności od mapy i od odległości złota wygrywałem ja albo agent. Co do normalnej gry w godzine można mieć jak dobrze grasz 20-30 kusz i plus na pierwszą linie 10-30 żołdaków a to już ciekawiej się gra. Choć jak my gramy już coraz częściej gramy na same mele, jak z nami pograsz prędzej czy później się przekonasz że na kogoś z rng na odpowiedniej pozycji nigdy nie pokonasz choćbyś miał takie samo wojo(ale to już z wiadomości dla wtajemniczonych:]). Jak chcesz możesz spróbować grać z nami(było by miło gdybyś miał zew ip, ale hamak w ostateczności też daje rade, choć gry 2/2 na hamaku już ciężko ciągną.
gg:3051564
Ostatnio daliśmy radę 2/2 ;P
nie 80 toporników tylko żoldaków Sonto:), a już w 1:30 udało się zrobić ponad 200 (oscylacja 200-300) nie pamiętam dokładnie.
Toporników było by o połowę lub 1/4 mniej:) ze względu na produkcje tarczy
Edit:
@sonto
No to chyba ograniczenie gry, zrobienie z warowni 150 na raz nie powtórzę takiego błędu znowu:)
Toporników było by o połowę lub 1/4 mniej:) ze względu na produkcje tarczy
Edit:
@sonto
No to chyba ograniczenie gry, zrobienie z warowni 150 na raz nie powtórzę takiego błędu znowu:)
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2009, 21:34 przez Franek89, łącznie zmieniany 1 raz.
panie-rom
ja agent i franek w tą gę jesteśmy najlepsi kamyk do nas już dostępuje a nie wiem czy już nie jest tak dobry jak my.
Graliśmy z agentem i frankiem w różne wersje i różne ustalenia tej gry i najbardziej satysfakcjonującą jest gra na godzinny sojusz.
Jeśli chodzi o szybkie żołdaki franek robi dużo tego natomiast agent jednym żołdakiem potrawi wybić ci pół miasta taki cwaniak:)
ja agent i franek w tą gę jesteśmy najlepsi kamyk do nas już dostępuje a nie wiem czy już nie jest tak dobry jak my.
Graliśmy z agentem i frankiem w różne wersje i różne ustalenia tej gry i najbardziej satysfakcjonującą jest gra na godzinny sojusz.
Jeśli chodzi o szybkie żołdaki franek robi dużo tego natomiast agent jednym żołdakiem potrawi wybić ci pół miasta taki cwaniak:)
- Michailoff
- Moderator
- Posty: 933
- Rejestracja: 15 paź 2005, 11:05
- Lokalizacja: Kraków
Co kto lubi. Ja jestem zwolennikiem gry twardej, nieprzewidywalnej, szybkiej (nauczyłem się tego w kampanii). Dobry rush załatwia sprawę, a żołdaków wyszkolić jest łatwo - na atak lub obronę wraz ze wsparciem wieżyczek są jak znalazł. Kłopotem jest żarcie, jednakże dobry gracz potrafi jednocześnie zająć się ekonomią, produkcją armii i walkami jednocześnie. W tejże ekonomii potrafi pogodzić budowanie budynków żywnościowych i zbrojeniowych. Zasady można wewnątrz danej grupy/klanu ustalać. Ale jak przychodzi do walki z kimś z zewnątrz - przestają one obowiązywać, chyba, że dojdzie do wypracowania kompromisu (jednak ja nigdy bym się nie zgodził na godzinny rozejm - jak chcę rushować, to będę rushować, bo pomysł ten z głowy wybije mi tylko solidna obrona w bazie). Właśnie w takich walkach należy pamiętać o tym, że wróg może nagle wpaść do bazy paroma żołdakami. Jeśli ta będzie niestrzeżona - no to gracz może powiedzieć sobie papa! I żadne wyzywania tu nie pomogą, bo świadczą jedynie o klasie grajka. Jeżeli przegrany wyzywa swego oponenta od gnojka nieznającego reguł - jest po prostu lamą, bo noobek potrafi przyznać się do błędu. Owszem, nie ukrywam, że rozbudowa bazy w KaM zajmuje 3-4 razy więcej, niż w SC. Jednakże nie jest to powód do ustalania reguł - te mogą być co najwyżej niepisane, słowna umowa między graczami. Sprawą honoru jest, czy się tego dotrzyma, czy nie. Jeśli tak - będzie się dobrze postrzegany, jeżeli nie - trudniej mu będzie o dobrego rywala.
Crimson (king) Michailoff