Prawdą jest, że stałem się zgryźliwy na przestrzeni lat. I nie ma "zmiłuj".
Spodziewałem się pozostawienia przez Michasia mych utarczek z forumowym regulaminem na prywatę, do kręgu koleżeńskiego ogniska, nie zaś produkować oficjalnie moje niecne postępki z nabijaniem... tak na wizji, bez cenzury. Ludzie wchodzą, czytają, myślą sobie. ^^ Ale i może to niezbity dowód, w którą stronę chcący czegoś człowiek faktycznie mógłby się rozwinąć, gdyby on sam, albo nawet od czasu do czasu społeczeństwo, wymagałoby wdrażania pewnych zachowań. A że ze mnie zwykle uparciuch i chorobliwy zawadiaka o ludzką autonomiczność, nie dający się czyjąś ręką uformować i wsadzić w ryzy, segregować w szufladzie - oto zrodził się samozwańczy, uzurpujący władzę Khel Wielki. Co prawda, przysłużyłem się ponoć do emigracji z tej społeczności kilku indywiduów wchodzących mi w drogę, stanowiących słabe ogniwa tudzież wedle mego subiektywnego mniemania zawadzające otoczeniu... ale to było dawno i nieprawda.
Me posty z okresu 2006 i dalej były pełne błędów, fatalnych konstrukcji, niewyważonego smaku. Dziś wstydziłbym się połowy z nich. Ale jeśli komuś istotnie zależy na analizie mej metamorfozy, może dostrzec, który etap wieku ukierunkowywał mnie w którą stronę.