Wasze Strategiczne Przygody
Moderatorzy: kuba11100, The Viking, Moderatorzy
-
piotrek_1000
- Użytkownik Forum
- Posty: 331
- Rejestracja: 21 paź 2005, 19:31
- Lokalizacja: Giżycko
-
piotrek_1000
- Użytkownik Forum
- Posty: 331
- Rejestracja: 21 paź 2005, 19:31
- Lokalizacja: Giżycko
-
piotrek_1000
- Użytkownik Forum
- Posty: 331
- Rejestracja: 21 paź 2005, 19:31
- Lokalizacja: Giżycko
-
piotrek_1000
- Użytkownik Forum
- Posty: 331
- Rejestracja: 21 paź 2005, 19:31
- Lokalizacja: Giżycko
WASZE STRATEGICZNE PRZYGODY - "Bastion"
Ta misja ma miejsce w grze przez sieć w scenariuszu zatytułowanym - "Bitwa o zamek" (czy jakoś tak...)
Grałem sobie wtedy z Setmanem... (mam nadzieję, że pozwoli mi zamieścić tu swój nick
). Na początku ma się armię i warownię, szkołę, gospodę i spichrz. Po mniejwięcej 11 minutach, miałem dobrze bardzo zabezpieczone miasto - za murem, kusznicy i łucznicy na blankach (a to TSK), fosa dookoła, szeregi mieczników przy grobli, zastępy kawalerii, armię halabardników i wiele innych oddziałów gotowych na odparcie ataku Setmana.... Niestety całe ustawienie trzeba było zmienić - bo kto by się odważył atakować taki bastion... (ja na pewno nie...). Było by to po prostu samobójstwem
. Setman zaproponował walkę przed moim miastem-twierdzą... kilka razy próbował atakować moje blanki, ale zrezygnował gdy ostrzelałem mu z tamtąd połowę łuczników, a później ganiałem ich miecznikami po całym polu... gdy w tym samym czasie lekką jazdą na miasto me ruszył... natknął się tam na halabardników i chwilę później - gdy był na dokładkę ostrzeliwany z murów - miecznicy wracali do mnie... Więc pewien czas później mieliśmy stoczyć walkę przed mym bastionem. A szkoda
. Nie odkryłem sporej części mapy, tak więc miałem utrudnienie, a czasu już na to nie było... trochę potrwało, nim oddziałami się z twierdzy wydostałem, było tam tak tłoczno
.
Ustawilismy się gotowi do walki... gromada jego armii przeciwko mojej rzeszy
. Widziałem kątem oka jak przemieszcza swych ciężko jazdowców w ciemność (teren nieodkryty). Wiedziałem, że w czasie walki będzie chciał mi armię strzelców capnąć. Tak czy owak - miecznicy i kusznicy jego, a także halabardnicy sie do mnie zbliżali... Setman oznajmił mi, żebym dał mu jeszcze 5 minut nim zaczniemy walczyć. Zrezygnowałem wtedy z odkrycia terenu przez moją ciężką jazdę. Powiedział też, że musi do niego dojść kompania... Nie mogłem mu na to pozwolić. Od razu zaszarżowałem na niego. Część mych piechórów z mieczami i toporami padła po drodze. Ale większa ich część dotarła do celu. starcie mieczników na mieczników. Podszedłem mymi strzelcami by wspomóc moich dzielnych wojów. halabardnicy ruszyli na kawalerię, i kuszników Setmana. Tymczasem z ciemności zaczęła się wyłaniać kompania, o której Setman wspomniał. Wielka armia toporników i mieczników zaczęła z ciemności wyłazić gęsiego. Mój mały oddział pikinierów niszczył kuszników wroga, ale jego kompania dotarła już na pole bitwy. Szala zwycięstwa powolutku zaczęła przechodzić na stronę Setmana. Wielka nadzieja właśnie była w moich kusznikach. Garstka mej ciężkiej jazdy walczyła dalej - zaatakowała nie chronionych kuszników. Miałem jeszcze szanse. Dwie wielkie armie mych strzelców ostrzeliwały zawzięcie doszłą kompanię, która tłukła się z mymi dzielnymi pikinierami, którzy mieli ich choć na trochę zatrzymać...
W końcu nadeszła apokalipsa św. Jana
. Z ciemności - zupełnie z innej strony - od tyłu wyłaniali się niczym demony czarni jeźdźcy. Dużo czarnych jeźdźców. Dwa szerokie rzędy mkneły niczym demony na mych kuszników (odwróconych tyłem do nich...). Świetny se kolor Setmanie wybrałeś
. Wiedziałem, że tego nigdy nie przetrzymam. Na śmierć o nich zapomniałem. Moje szczątki armii czekała zguba
. W mym mieście praktycznie nikogo nie stworzyłem, ze względu na panujący tam chaos
. Tak zakończyła się historia dzielnego dowódcy, który zapomniał o stworzeniu posiłków
.
Przyjemnego czytania
Ta misja ma miejsce w grze przez sieć w scenariuszu zatytułowanym - "Bitwa o zamek" (czy jakoś tak...)
Grałem sobie wtedy z Setmanem... (mam nadzieję, że pozwoli mi zamieścić tu swój nick
Ustawilismy się gotowi do walki... gromada jego armii przeciwko mojej rzeszy
W końcu nadeszła apokalipsa św. Jana
Przyjemnego czytania
Ja natomiast pamiętam przygodę w misji pojedyńczej, w której do końca życia zapamiętam, aby nie wysyłać na atak zbyt dużych armii - miałem bowiem tak:
3 oddziały toporników
2 mieczników
1 lancerzy
2 pikinierow
2 kawalerii
2 rycerzy
6 łuczników
4 kuszników
sumie 22 oddzialły x 8 żołnierzy = 176 żołnierzy na atak.
Był niesamowity bałagan na froncie- nie mogłem zapanować nad tak dużą armią, zwłaszcza, że przeciwnik miał dobre umiejscowienie strategiczne. ostatecznie wygrałem ,ale z takimi stratami, że, gdybym atakował mniejszą armią, wygrałbym z mniejszym krestesem.
sumie 22 oddzialły x 8 żołnierzy = 176 żołnierzy na atak.
Był niesamowity bałagan na froncie- nie mogłem zapanować nad tak dużą armią, zwłaszcza, że przeciwnik miał dobre umiejscowienie strategiczne. ostatecznie wygrałem ,ale z takimi stratami, że, gdybym atakował mniejszą armią, wygrałbym z mniejszym krestesem.
gg: 3151723
